W pierwszych jedenastu miesiącach 2014 r. sesyjne obroty akcjami na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) wyniosły 189,8 mld zł. To 6,8 proc. mniej niż w rok wcześniej, ale 9,6 proc. więcej niż w 2012 r. Danych z grudzień jeszcze nie ma, ale w obrazie rynku jako całości niewiele one zmienią.

— By ocenić ten rok wystarczy spojrzeć na statystyki działalności maklerskiej, publikowane przez Komisję Nadzoru Finansowego. To kolejny rok, w którym brokerzy tracą na działalności maklerskiej. Dodatni wynik to rezultat operacji na własną książkę i działalności niemaklerskiej — komentuje Mariusz Dąbkowski, prezes Millennium DM. Z danych KNF wynika, że w ciągu trzech kwartałów 2014 r. domy maklerskie zarobiły 321,5 mln zł, ale działalność maklerska przyniosła im 15,4 mln zł straty. Na słabnącym rynku umocnili się dotychczasowi liderzy — DM Banku Handlowego i DM BOŚ.
Klienci pierwszego wygenerowali 13,5 proc. obrotów akcjami na warszawskiej giełdzie. To 0,8 pkt proc. więcej niż w 2013 r. i 1,3 pkt proc. więcej niż w 2012 r. Rok temu Witold Stępień, prezes DM BH mówił jednak, że przekroczenie 13 proc. udziału w rynku byłoby „ogromnym sukcesem”. — Jest ogromny sukces. Ale jest też rozczarowanie. Obroty na GPW były mniejsze niż wszyscy liczyli — zaznacza Witold Stępień.
DM BOŚ osiągnął natomiast 22-procentowy udział w rynku kontraktów terminowych.To 1,8 pkt proc. więcej niż w 2013 r. Rynek jako całość jest jednak nieporównywalny rok do roku, gdyż od 23 czerwca w obrocie znajdują się kontrakty na WIG20 wyłącznie z mnożnikiem 20. Od września 2013 r. współistniały one z tymi o mnożniku 10, ale to na tych ostatnich koncentrował się handel. Wszyscy brokerzy działają jednak w tych samych warunkach, więc ich udział w rynku o czymś świadczy.
— Na pewno cieszy wzrost udziału w rynku. Na rynku kontraktów nasz udział był w 2014 r. największy w historii. Ale obroty są małe. Na rynku zostali najaktywniejsi inwestorzy, a my obsługujemy właśnie takich, co z kolei przekłada się na wzrost udziału w rynku. Patrząc na ostatnie miesiące, nasz udział w obrotach kontraktami był nawet większy niż średnia całoroczna — mówi Radosław Olszewski, prezes DM BOŚ.
W październiku udział ten wyniósł 27,7 proc. W listopadzie brokerowi zabrakło 0,04 pkt. proc. do osiągnięcia 30 proc. udziału w obrotach kontraktami.
Kadry w tle
W 2013 r. dobrą końcówkę miał DM PKO BP. W listopadzie na rynku akcji przekroczył 10 proc. spychając z pozycji wicelidera Ipopemę Securities. W grudniu też był drugi, choć z udziałem w rynku poniżej 10 proc. Licząc cały rok był jednak trzeci. W 2014 r. zdobył ostatecznie drugą pozycję, ale raczej słabością rywala niż własna siłą. Licząc rok do roku, broker zyskał tylko 0,2 pkt. proc. udziału w rynku.
Ipopema straciła zaś 1,8 pkt. proc. Stanisław Waczkowski, wiceprezes Ipopemy, tłumaczy to wzrostem obrotów generowanych przez zdalnych członków giełdy. Credit Suisse, JP Morgan, HSBC, Goldman Sachs, Merrill Lynch i UBS w 2013 i 2014 r. wygenerowały łącznie 18,8 proc. obrotów akcjami.
— Łączny udział zdalnych członków giełdy jest podobny, ale wzrosły udziały tych, którzy robili u nas dużą część biznesu — zaznacza Stanisław Waczkowski. Zdalnym członkiem giełdy, który najbardziej zyskał, jest Merrill Lynch. Jego udział w obrotach akcjami na GPW wzrósł o 2,5 pkt. proc. Tyle samo stracił Credit Suissse, który w konsekwencji wypadł z pierwszej piątki pośredników na warszawskim rynku akcji.
Problemy Ipopemy zaczęły się po tym, jak na przełomie sierpnia i września 2013 r. odszedł z niej zespół analityków, który postanowił założyć własne TFI. Dziury kadrowe załatano, ale udziału w rynku nie udało się odzyskać. Koniec zwyżki DM PKO BP też ma kadrowe tło. Jeszcze w 2011 r. był to niewyróżniający się rynkowy średniak.
Z początkiem 2012 r. instytucją zaczął kierować Grzegorz Zawada, ściągnięty tam niespełna rok wcześniej, żeby postawić na nogi dział analiz. W 2012 r. udział DM PKO BP w sesyjnych obrotach akcjami wyniósł 7,8 proc., a 2014 r. prawie tyle co w 2014. Tyle że w lecie 2014 r. Grzegorz Zawada zamienił posadę dyrektora domu maklerskiego na fotel wiceprezesa GPW. Filip Paszke objął opuszczone stanowisko w domu maklerskim z początkiem października. Wpływu zmian kadrowych na biznes można się też doszukiwać w DM BZ WBK. Po 19 latach kierowania brokerem, na początku 2014 r. rezygnację z funkcji prezesa złożył tam Mariusz Sadłocha. Udział DM BZ WBK w handlu akcjami spadł w 2014 r. o 1,1 pkt. proc. kontraktami terminowymi o 2,3 pkt., a obligacjami o 28,7 pkt.
Obligacyjna karuzela
DM BZ WBK z lidera stał się na rynku obligacji zupełnie nieistotnym graczem. Podobnie stało się z DM BH, który zmniejszył swój udział w rynku o 19,8 pkt. proc. A właśnie domy maklerskie z grupy Citibanku i Santandera były w ostatnich latach dwoma z trzech głównych graczy na rynku obligacji, z udziałem w rynku na poziomie 20-30 proc.
Trzecim był DM PKO BP. I on akurat umocnił pozycję, przekraczając połowę udziału w obrotach. Konkurenci całej trójki zwracają jednak uwagę, że większość transakcji papierami skarbowymi odzywa się poza rynkiem regulowanym, a ten jest w tak początkowym stadium rozwoju, że nawet pojedyncze transakcje mogą przewrócić statystyki do góry nogami. Wartość całorocznego handlu obligacjami na GPW stanowiła w 2014 r. niespełna 0,5 proc. obrotów akcjami.