Duży dystans do pokonania

Mira Wszelaka
opublikowano: 2005-03-18 00:00

Polska ma do nadrobienia długi dystans, który dzieli ją nie tylko od potencjału innowacyjnego krajów starej Unii, ale także od niektórych nowych członków wspólnoty.

To właśnie innowacyjność, czyli inwestycje w badania i rozwój miały stać się siłą napędową skutecznego pościgu Unii za Stanami Zjednoczonymi, który miał przynieść wyrównanie produktywności społeczeństw.

Założony w Lizbonie cel, aby każdy kraj Unii do 2010 r. wydawał na innowacje 3 proc. PKB, staje się jednak coraz mniej realny. Trudno bowiem oczekiwać, aby np. Polska, której nakłady na innowacyjność nie przekraczają 0,7 proc. PKB, mogła nagle zwiększyć je ponad czterokrotnie (przeciętna dla UE wynosi 1,99 proc., a dla USA — 2,7 proc.). W nakładach na rozwój nowoczesnych technologii wyprzedzają nas także niektórzy nowi członkowie Unii — np. Czechy, Węgry, Estonia czy Słowenia. Według szacunków IBnGR, aby spełnić cel strategii lizbońskiej, polskie prywatne nakłady powinny zwiększyć się siedmiokrotnie, zaś publiczne — dwukrotnie.

Uciekający cel

Co ciekawe, w naszym kraju nikogo nie trzeba przekonywać, że po to, by modernizować gospodarkę, nie wystarczy przyciągnąć jak największą liczbę inwestorów zagranicznych. Pozostawienie przez nich poza granicami Polski działów o największej wartości dodanej grozi powolną, ale niestety systematyczną marginalizacją naszego kraju. Sytuacji nie poprawi też import nowoczesnych technologii, gdyż czas potrzebny na ich wdrożenie już sprawia, że stają się one nieaktualne. Rzeczywisty rozwój kraju mogą zapewnić głównie badania usprawniające dotychczasowe osiągnięcia technologiczne. Łatwo powiedzieć, gorzej wykonać. Bo jak tu w kraju, który boryka się ze sporą luką kapitału, inwestować w gospodarkę opartą na wiedzy?

Chcieć to móc

Sytuacja nie jest beznadziejna. Ekonomiści z IBnGR wskazują na model węgierski. Polega on na jednoczesnym przyciąganiu (dzięki np. ulgom podatkowym) inwestycji w badania i rozwój w dziedzinach, w których zlokalizowano bezpośrednie inwestycje zagraniczne.

Kolejną możliwością jest umiejętne wykorzystanie przeznaczonych na badania i rozwój środków z Unii. Część priorytetów współfinansowanych przez Brukselę nie jest jednak dostosowana do polskich realiów i potrzeb. Aby nie dochodziło do marnotrawienia środków publicznych na współfiansowanie projektów, potrzebna będzie ich redefinicja. Niewątpliwą szansą na podniesienie poziomu innowacyjności w skali całego kraju mogą być jednak regionalne strategie innowacyjne, które poprawią zdolności rozwojowe przedsiębiorstw. Ważne jest jednak, by same firmy widziały w tym sens, a urzędnicy potrafili stworzyć zachęcające ku temu warunki, np. poprzez stosowne regulacje, granty czy ulgi podatkowe. Same dobre strategie jednak nie wystarczą. Potrzebna będzie nie tylko konsekwencja w wykonaniu, ale także większe nakłady na innowacje produktowe powiększające zatrudnienie, a nie — na procesowe — redukujące koszty pracy.