Duży projekt PPP zawisł na włosku

Anna Pronińska
opublikowano: 05-07-2010, 00:00

Strabag i Miastoprojekt Wrocław wycofały się z negocjacji w sprawie budowy term w Nałęczowie.

Strabag i Miastoprojekt Wrocław wycofały się z negocjacji w sprawie budowy term w Nałęczowie.

Kluczowa inwestycja Nałęczowa (woj. świętokrzyskie), budowa parku wodnego, miała powstać w koncesji na roboty budowlane w partnerstwie publiczno-prywatnym (PPP). O jego realizację ubiegał się Strabag oraz Miastoprojekt Wrocław. Jednak na etapie dialogu konkurencyjnego obie firmy oficjalnie zrezygnowały z udziału w dalszych negocjacjach.

— Jesteśmy na etapie uzgodnień prawnych i prawdopodobnie zamkniemy procedurę przetargową. Będziemy szukać bardziej korzystnego rozwiązania dla inwestorów. Te proponowane dotąd, czyli koncesja, a nie czyste PPP, były z ich punktu widzenia niekorzystne — mówi Artur Rumiński, zastępca burmistrza Nałęczowa.

W modelu koncesji na roboty budowlane miasto nie musiałoby uiszczać tzw. opłaty za dostępność, która z kolei zdjęłaby część ryzyka finansowego z partnera prywatnego.

Oprócz finansowania połowy kosztów inwestycji partner miał zaprojektować, wybudować i zarządzać obiektem przez około 30 lat. Budowa miała kosztować 80,63 mln zł brutto, ale 50 proc. miała dofinansować Unia Europejska.

— Dotacja miała być przyznana do końca roku, a to oznaczało, że w tym czasie musielibyśmy m.in. zakończyć negocjacje, podpisać umowę, uzyskać pozwolenie na budowę. To było nierealne w tak krótkim terminie. Dotacja mogła więc przepaść —ujawnia Marta Bielak ze Strabaga.

Dodaje, że Strabag proponował miastu zmianę profilu inwestycji i zbudowanie term uzdrowiskowych, a nie standardowego basenu, jak chciało miasto.

— Poza tym proponowaliśmy rozpisanie ponowne przetargu w trybie koncesji, ale bez ponoszenia przez partnera prywatnego ryzyka frekwencji. Wycofaliśmy się z negocjacji, ale liczymy, że wrócimy do gry, bo inwestycja ma szanse powodzenia w tym miejscu. Ale musi być w odpowiedniej formule — dodaje Marta Bielak.

Podobnego zdania była firma Miastoporojekt Wrocław.

— Było zbyt wiele niewiadomych, jak np. kwestia dotacji unijnych, które mogły przepaść. Poza tym przedsięwzięcie nie było atrakcyjne dla partnera prywatnego, dlatego że gmina nie przewidywała uiszczania tzw. opłaty za dostępność — mówi Grzegorz Rosik, dyrektor spółki.

To kolejny przykład nieudanej inwestycji budowy term w modelu PPP. Niedawno pisaliśmy, że najbardziej zaawansowana inwestycja w partnerstwie — kompleks leczniczo-rekreacyjny Termy Warmińskie (koszt 35 mln EUR) — nie będzie realizowana w tej formule. Powiat Lidzbark Warmiński dwukrotnie organizował przetarg i przystępował do dialogu konkurencyjnego. Ale nie mógł porozumieć się z partnerami prywatnymi. Za pierwszym razem poszło o kwestie formalne, czyli termin oddania obiektu do użytku. Za drugim — o poręczenia kredytu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu