Prawo odróżnia interes faktyczny i interes prawny. Oba są przydatne w sporach z zakresu własności przemysłowej. Gdy przedsiębiorca uzna, że konkurent niesłusznie uzyskał przywileje, może wystąpić o unieważnienie patentu czy znaku towarowego rywala, jeśli ma w tym interes prawny.
Interes faktyczny sprowadza się do stwierdzenia „konkurent produkuje to, co ja, więc należy mu to utrudnić”. Interes prawny zaś to pojęcie niezdefiniowane w przepisach i sąd w praktyce każdorazowo je definiuje.
Szwajcarski koncern Novartis opatentował sposób wytwarzania pewnej substancji używanej w lekach przeciwgrzybicznych. Zaprotestował węgierski Richter Gedeon (RG), twierdząc, że zbyt ogólny opis wynalazku może blokować produkcję takich leków przez inne firmy farmaceutyczne. Interes faktyczny jest jasny: Novartis może przeszkadzać RG w produkcji własnych leków. A prawny?
Urząd Patentowy (UP) odmówił zajęcia się sprawą, uznając, że RG nie ma interesu prawnego. Firma nie produkuje i nie sprzedaje leków w Polsce. Nie szkodzi, że jest większościowym akcjonariuszem Polfy Grodzisk. To Polfa — stwierdził UP — mogłaby ewentualnie wnosić o unieważnienie patentu Novartisu.
Innego zdania był Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, który pojęcie interesu prawnego wyłożył szerzej. Istotą interesu prawnego jest związek z konkretną normą prawną. Tu tą normą jest swoboda działalności gospodarczej — mówił sędzia Piotr Borowiecki, kierując sprawę do ponownego rozpatrzenia przez UP. Według sądu jeśli patent Novartisu może zablokować rywalowi swobodne prowadzenie działalności, to rywal ma interes prawny w unieważnieniu patentu. — UP zapomniał też, że prawo nie odróżnia narodowości spółek, swoboda działalności dotyczy każdego — podkreślił sędzia.
Sąd zrobił tylko zastrzeżenie, że interes musi być jednak realny, nie wystarczy hipotetyczne zagrożenie ze strony konkurencji. W tej konkretnej sprawie interes RG ukonkretniło posiadanie atestu na lek przeciwgrzybiczny i to, że Novartis pozwał RG przed sąd powszechny o nieuczciwą konkurencję.