Dwadzieścia jachtów walczyło o Puchar Unity Line

Bogdan Tychowski
opublikowano: 2001-09-03 00:00

Dwadzieścia jachtów walczyło o Puchar Unity Line

Czternaście jachtów załogowych i sześciu żeglarzy samotników wystartowało w Bałtyckich Regatach Żeglarskich o Puchar Promu Unity Line. W ciągu dwóch dni regat żeglarze pokonali liczącą 100 mil morskich trasę Świnoujście–Kołobrzeg –Świnoujście.

Piękna pogoda sprawiła, że nie zabrakło znanych i utytułowanych żeglarzy, chętnych do udziału w zmaganiach. Na starcie stanęło więcej jachtów niż w Morskich Żeglarskich Mistrzostwach Polski. Początkowo zmartwieniem żeglarzy była bezwietrzna pogoda. Na szczęście wkrótce po starcie wiatr przybrał na sile i jachty rozpoczęły prawdziwą walkę.

Najbardziej emocjonujące były zmagania samotników. Do głównych faworytów należał Henryk Kałuża na jachcie Harry. Żeglarz nie zawiódł pokładanych w nim nadziei i wygrał w swojej kategorii. Od redakcji „Pulsu Biznesu” otrzymał puchar dla najlepszego żeglarza — biznesmena. Na drugim miejscu został sklasyfikowany Bruno Salcewicz na jachcie Mist, a trzecią pozycję zajął Jerzy Majszczyk na Logo.

— Co prawda to zabawa, ale podchodzę do niej bardzo poważnie — komentował Henryk Kałuża po zakończeniu regat.

Równie zacięte były zmagania jachtów załogowych. Od startu zdecydowanie prowadziła załoga jachtu Hals Team, w składzie: Zbigniew Jatłoszczuk (kapitan), Mieczysław Szwed, Paweł Myłko, Marek Kozłowski i Jerzy Myłka. Zespół nie oddał prowadzenia aż do mety. W nagrodę otrzymał żagiel Seiling Academy Unity Line.

Niemal godzinę później na mecie zameldowała się Wisła z Adamem Lisieckim i jego załogą w składzie: Piotr Szklarz, Michał Kryński, Tomasz Hans. Za zwycięstwo w grupie IMS, zespół otrzymał puchar Unity Line. Natomiast w grupie jachtów bez pomiarów wygrał Polus, z Lechem Łuckim i załogą w składzie: Jolanta Długajczyk, Ryszard Owsianko i Hubert Owsianko.

— Do tego typu regat zawsze przygotowujemy się starannie. Szkoda, że wiatru było jak na lekarstwo. Przy sprzyjającej pogodzie trasę Świnoujście–Kołobrzeg–Świnoujście pokonalibyśmy zdecydowanie szybciej — twierdził Zbigniew Jatłoszuk.

Do największych pechowców imprezy należał jacht Zryw z dowodzącym Wojciechem Drewniakiem, który pomylił metę... z rybacką siecią.

Jak zapowiadają organizatorzy z Wyższej Szkoły Morskiej i Jachtklubu AZS, w przyszłym roku padnie rekord frekwencji. Swój udział w regatach zapowiedzieli już żeglarze z Trójmiasta, Kołobrzegu, z Niemiec oraz Danii. Wśród uczestników nie zabraknie także załogi „Pulsu Biznesu”.