Dwie drogi do źródła z pieniędzmi

Marcin Goralewski
opublikowano: 2004-03-05 00:00

Nawet w ciągu miesiąca Próchnik może zyskać wsparcie, które ma mu pozwolić pewniej stanąć na nogach.

30 marca po raz kolejny zbierze się rada nadzorcza Próchnika, poszerzona niedawno o nowych członków. Być może już wówczas zapadną konkretne decyzje w sprawie programu naprawczego dla przeżywającej finansowe kłopoty spółki odzieżowej.

Pozytywne scenariusze

— W tej chwili mamy dwa pozytywne scenariusze, technicznie rozważane przez zarząd — mówi Krzysztof Rytel, szef rady nadzorczej Próchnika i dyrektor departamentu inwestycji PZU NFI Management.

Największą bolączką giełdowej spółki jest brak funduszy na zwiększenie produkcji pod własną marką. Realizowane na zlecenia innych firm tzw. przeszycia nie postawią Próchnika na nogi. W 2003 r. przychody odzieżowej spółki spadły do 6,3 mln zł przy 1,5 mln zł straty netto.

— Próchnik musi znaleźć źródła finansowania. Pojawił się prywatny inwestor, który wyraził wolę współpracy. Spółka pozyska środki — choć ich skala nie będzie wielka — na produkcję pod własną marką. Tyle w zarysie. Szczegóły mogą pojawić się nawet w ciągu miesiąca — dodaje szef rady nadzorczej.

Drugi scenariusz jest jeszcze bardzie mgliście przedstawiany.

— Chodzi o większy zastrzyk finansowy, który pozwoliłby nie tylko na rozwinięcie produkcji, ale także na spłatę zadłużenia. Wszystko powinno się wyjaśnić w ciągu 2-3 miesięcy. Częściowo pomoc byłaby bezzwrotna — mówi jedynie Krzysztof Rytel.

Enigmatyczny pomysł

Co na to niedawno wybrani członkowie rady nadzorczej? Ich zdanie jest bardzo ważne, bo według nieoficjalnych informacji reprezentują oni największego prywatnego akcjonariusza Próchnika — Elżbietę Sjöblom, która według ostatnich oficjalnych informacji ma 6,5 proc. akcji giełdowej spółki. Na ostatnim zgromadzeniu nowi akcjonariusze reprezentowali 85 proc. kapitału obecnego na nadzwyczajnym walnym.

— Niedawno doszło do pierw-szego, poznawczego posiedzenia rady nadzorczej. Uzyskaliśmy bardzo dużo informacji i do czasu kolejnego posiedzenia rady dopracujemy nasz pomysł na spółkę — enigmatycznie mówi Tomasz Gansner, członek rady nadzorczej Próchnika.