Dwie ścieżki dla inwestora w PGF

Michał Śliwiński
opublikowano: 2000-10-27 00:00

Dwie ścieżki dla inwestora w PGF

KONFLIKT: Mniejszościowi udziałowcy PGF, którym kieruje Jacek Szwajcowski, sprzeciwają się zarządowi, który na własną rękę poszukuje inwestora dla spółki. fot. BS

Zarząd Polskiej Grupy Farmaceutycznej uważa, że spółka już niedługo pozyska inwestora strategicznego. Jak twierdzą mniejszościowi udziałowcy, może się to jednak stać na drodze wrogiego przejęcia.

Zdaniem tych drugich, wbrew temu, co twierdzą prezesi PGF, wejście inwestora nie musi się wcale odbyć na drodze sprzedaży akcji spółki poprzez firmę Rothshild.

— Nie przewiduję szybkiej sprzedaży pakietu akcji, które posiada Jacek Szwajcowski i Zbigniew Molenda. Mogą z tym być problemy, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę, że potencjalnymi inwestorami miałyby zostać takie spółki, jak Phenix, Alliance Unichem czy Gehe, które znane są z wrogich przejęć. Dziwi mnie uległość tych podmiotów i ich deklaracje, że chcą współpracować z zarządem. Według prezesów PGF, firmom tym zostanie przedstawiona strategia wprowadzenia inwestora do PGF, która według mnie zostanie odrzucona. Spodziewam się, że rozpocznie się wtedy walka o przejęcie. Być może przejmujący zwrócą się i do nas, mniejszościowych akcjonariuszy, co może okazać się jednak nieco spóźnione — twierdzi Andrzej Kamiński, właściciel 6,9 proc. akcji PGF.

Dodaje on również, że drobni udziałowcy PGF prowadzą rozmowy z przedstawicielami firm z branży dystrybutorów leków, które zainteresowane są odkupieniem od nich walorów, stanowiących blisko 28 proc. kapitału akcyjnego PGF.

— Jedną z firm jest spółka z RPA, która na swoim rynku ma ograniczone możliwości rozwoju, a rynek polski, w pryzmacie naszego wstąpienia do Unii Europejskiej, wydaje się jej bardzo atrakcyjny. Jeżeli dojdziemy do porozumienia, to realizacja sprzedaży jest kwestią zaledwie kilku tygodni — dodaje przedstawiciel opozycyjnej wobec zarządu grupy udziałowców.

Grupa ta złożyła również zawiadomienie do KPWiG o niedopełnieniu obowiązków informacyjnych przez spółkę.

— W stosunku do zarządu wysuwamy kilka zarzutów. Po pierwsze, nie poinformował on, że na ostatnim posiedzeniu rady nadzorczej złożony został wniosek o odwołanie zarządu, a jest to informacja o istotnym znaczeniu dla wartości firmy. Kolejne nasze zastrzeżenie dotyczy umowy z firmą Rothshild, która de facto reprezentuje wyłącznie interesy panów Szwajcowskiego i Molendy, natomiast wynagrodzenie za jej usługi leży w gestii PGF. Spółka ta wymogła na potencjalnych inwestorach zakaz rozmów na temat sprzedaży akcji z kimkolwiek spoza zarządu, którego członkami są wymienieni wcześniej panowie — tłumaczy Andrzej Kamiński.

Akcjonariusze mniejszościowi zarzucają także spółce manipulację wynikami.

PGF ogłosił niedawno korektę planu finansowego, w wyniku czego po tym roku na poziomie skonsolidowanym spodziewana jest strata na poziomie ponad 7 mln zł. Andrzej Kamiński uważa, że strata to rezultat kosztów finansowych nie tylko wynikających z wysokiego zadłużenia, jakie ma PGF z tytułu agresywnych akwizycji, ale i kosztów związanych z wykupywaniem akcji przedsiębiorstwa przez spółki córki na kredyt.

— Miało to wzmocnić pozycje głównych akcjonariuszy, a odbyło się kosztem jej wyniku finansowego. Przeznaczanie środków na zakup akcji, nie mówię o zakupach pod Cefarm Poznań, było tym bardziej dziwne, że spółka zalega już dłuższy czas na ponad 50 mln zł dostawcom, w wyniku czego niektórzy z nich zastanawiają się już nad rozwiązaniem umowy o dostarczanie towaru — dodaje nasz rozmówca.

Twierdzi on ponadto, że podana strata netto nie była zaplanowana, gdyż ten rok obrachunkowy miał się zamknąć zyskiem wysokości 23 mln zł. Składać się na to miał zysk samego PGF oraz zerowe wyniki dla spółek córek. Wiadomo już jednak, że takie założenia na pewno nie zostaną spełnione. PGF realizuje w tej chwili zyski na odsetkach naliczanych spółkom córkom z tytułu zapłaty za dostarczony im towar, zaś te ostatnie generują w związku z tym ujemne wyniki, do czego dochodzą ponoszone przez nie jeszcze koszty finansowe.