WARSZAWA (Reuters) - Kurs złotego oraz ceny obligacji spadły z powodu niepweności powstałej na rynku w wyniku dymisji holenderskiego rządu. Inwestorzy obawiają się bowiem jaki będzie nowy rząd oraz jego stosunek do rozszerzenia Unii Europejskiej, uważają dealerzy.
Rano złoty umocnił się z powodu oczekiwań, że przez rynek przepłyną twarde waluty przeznaczone na wymianę na złote, które mają trafić do budżetu państwa z powodu prywatyzacji STOEN-u. Niektórzy dealerzy są jednak zdania, że przynajmniej część środków przez rynek już przepłynęła.
"Pierwszy efekt (sprzedaży STOEN-u) był bardzo pozytywny, ale okazało się, że sam przepływ gotówki nastąpi później. Jednak za obecnym spadkiem złotówki stoją spory w holenderskim rządzie. Pojawia się pytanie, jaki rząd powstanie i ta niepewność spodowała spadek kursu polskiej waluty" - powiedział Jacek Wiśniewski, analityk Pekao SA.
O godzinie 15.12 dolara wyceniono na 4,1424 złotego wobec 4,1295 na otwarciu, a euro na 4,0701 wobec 4,059.
Na rynku papierów dłużnych ceny obligacji nieco spadły. Dealerzy spodziewają się w tym tygodniu dalszego spadku przed sobotnim referendum w Irlandii. Część inwestorów może bowiem chcieć skrócić zajmowane pozycje.
Rentowność obligacji pięcioletnich (PS0507) wzrosła do 6,71 procent z 6,67 procent na wtorkowym zamknięciu, a 10-letnich (DS1110) do 6,37 z 6,3 procent we wtorek.
Holenderski premier ogłosił w środę, że jego rząd podał się do dymisji.
Jednym z głównych punktów spornych pomiędzy koalicyjnymi partnerami w holenderskim rządzie jest sprawa rozszerzenia Unii Europejskiej. Chrześcijańscy demokraci popierają stanowisko Komisji Europejskiej, według którego 10 państw, w większości z Europy Środkowej, jest gotowych na wejście do Unii Europejskiej w 2004 roku.
Dwaj mniejsi partnerzy koalicyjni - VVD i Lista Pima Fortuyna (LPF) uważają natomiast, że kilka krajów aspirujących do UE - w tym Polska - nie jest gotowych na integrację ze strukturami unijnymi.
Rynek nie jest więc pewny, czy ustalony na 2004 rok termin rozszerzenia Unii zostanie utrzymany. Szczególnie, że inwestorzy nie do końca są przekonani, czy w sobotnim referendum Irlandczycy zagłosują na tak popierając Traktat z Nicei.
Gdyby większość opowiedziała się przeciwko niemu, wejście Polski wraz z innymi dziewięcioma krajami kandydackimi w Unii Europejskiej w 2004 roku stanęłoby pod znakiem zapytania.
((Paweł Florkiewicz, Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))