Dyplomaci bronią przywilejów SSE
Dziś polscy negocjatorzy będą rozmawiać w Brukseli o specjalnych strefach ekonomicznych. To pierwsza — po prawie rocznej przerwie — rewizja stanowisk negocjacyjnych i próba znalezienia konsensusu.
Jan Kułakowski, główny negocjator o członkostwo RP w UE, złoży dziś jednodniową wizytę w Brukseli. W planie przewidziano m.in. rozmowy z Mario Montim, komisarzem ds. konkurencji. Ich przedmiotem będzie najbardziej drażliwy problem w tym obszarze, czyli sprawa inwestycji w specjalnych strefach ekonomicznych. W rozmowach uczestniczyć będzie także Elżbieta Modzelewska-Wąchal, wiceprezes UOKiK, oraz Jarosław Pietras, podsekretarz stanu w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej.
Czas na konkrety
Rozpoczęcie rozmów jest dobrym prognostykiem dla tkwiących w zawieszeniu prawie od roku negocjacji w obszarze konkurencji. Pierwszym elementem umożliwiającym ich rozpoczęcie było przesłanie do Komisji Europejskiej analiz dotyczących inwestycji w SSE. Teraz przyszedł czas na konkrety.
Polscy negocjatorzy nie ukrywają, że oczekują większego zrozumienia ze strony Unii w stosunku do praw nabytych inwestorów. Chodzi o tych przedsiębiorców, którzy rozpoczęli działalność w strefach jeszcze na starych zasadach. Właśnie w tej sprawie Polska wystąpiła o okres przejściowy do 2017 r., czyli do czasu, gdy wygasną ostatnie umowy. Bruksela uważa, że już sama ustawa powołująca do do życia SSE naruszyła zobowiązania naszego kraju wynikające z umowy stowarzyszeniowej. Elżbieta Modzelewska-Wąchal twierdzi jednak, że Unia nie przesłała w porę dokumentów określających dozwoloną pomoc państwa.
— Mamy nadzieję, że Bruksela weźmie pod uwagę, że od 1 stycznia obowiązują w Polsce znowelizowane ustawy o SSE oraz pomocy publicznej, które zawęziły skalę problemu — uważa Jarosław Pietras.
Kandydaci pod lupą
Krajowi negocjatorzy zapewniają, że w sprawie SSE będą nieugięci. Ich zdaniem, w samej Unii jest wiele przykładów niedozwolonej pomocy państwa. Tymczasem Komisja Europejska nie podnosi tych problemów w stosunku do „piętnastki”, całą uwagę skupiając na kandydatach.
— Specjalne strefy są jedyną pomocą państwa w regionach o bardzo wysokim wskaźniku bezrobocia. Podobna pomoc udzielana jest również w państwach członkowskich — uważa Elżbieta Modzelewska-Wąchal.
Dodaje, że polski rząd nie może wycofać się z przywilejów, które były przyznane zgodnie z obowiązującym wówczas prawem.
— W negocjacjach nie rozpatrujemy, czy przyznanie ulg było ekonomicznie uzasadnione, czy też nie. Mamy stan faktyczny, który musimy obronić — podkreśla jeden z negocjatorów.