Z jednej strony jeszcze parę miesięcy temu rynek żył kwestią kredytów frankowych, co ciążyło zarówno na sektorze bankowym z GPW, jak i na wartości złotego. Przesunięcie odpowiedzialności na krajowe sądy poprzez TSUE odebrane zostało jednak jako zapowiedź, iż docelowe koszty dla sektora mogą być znacząco mniejsze niż szacowane w najbardziej skrajne scenariusze.
Z drugiej strony pojawiła się kwestia wysokiej inflacji w Polsce. Pierwsze ośrodki analityczne zaczynają sugerować możliwość podwyżki stóp procentowych już w okresie w III-IV kwartale 2021 r. Wydaje się, że możemy być świadkami budowania presji na Radę Polityki Pieniężnej oraz spekulacji pod takich ruch również na złotym. Są to jednak czynniki lokalne, podczas gdy większość zmian w notowaniach naszej waluty to konsekwencja nastrojów na rynkach globalnych. Wzrost najważniejszych indeksów rynków akcji wyhamował, a inwestorzy przymierzają się do potencjalnej korekty. Taki scenariusz wiązałby się najpewniej z mocniejszym dolarem, co rzutowałoby również na nastroje wokół rynków wschodzących.