Dywidenda nie wspomaga wyceny akcji BRE Banku

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2002-04-25 00:00

Podczas dzisiejszego WZA, zarząd BRE Banku zaproponuje udziałowcom wypłatę dywidendy z ubiegłorocznego zysku, wysokości 10 zł na akcję. Jest to najwyższa premia, jaką w tym roku zamierza wypłacić posiadaczom akcji instytucja finansowa. I już choćby samo to powinno zachęcać graczy do inwestowania w spółkę.

Niestety nie w przypadku BRE, który jest obecnie najbardziej kontrowersyjnym bankiem na GPW. Z jednej bowiem strony, zarząd podkreśla, że spółka rozwija się prawidłowo, a wszystkie decyzje inwestycyjne są głęboko przemyślane, z drugiej jednak, to właśnie zaangażowanie BRE w inne firmy zwykle powoduje, że inwestorzy tracą do niego zaufanie. Tak jest i obecnie. Dziś bowiem odbędzie się nie tylko WZA BRE , ale także jest ostatni dzień, w którym, jeśli nie dojdzie do porozumienia wierzycieli Elektrimu, może zostać złożony wniosek o upadłość tej spółki.

Tymczasem bank jest jej największym udziałowcem. To determinuje jego obecną wycenę na giełdzie, która od wtorku ostro zniżkuje.

Tego typu kontrowersyjnych działań BRE ma więcej na swoim koncie, by wspomnieć jedynie o Optimusie i Apeximie. Również obecnie trudno oszacować nie tylko, jak bardzo sytuacja z Elektrimem zaważy na wycenie rynkowej akcji banku, ale również, jak duży będzie miała wpływ na zaplanowany na ten rok wynik finansowy.

Bank założył, że w tym roku zarobi netto 408 mln zł. Przynajmniej jedna trzecia zysku ma pochodzić z działalności na rynku kapitałowym. Bank ma m.in. zamiar wyjść z ITI Holdings. To kolejna transakcja, której opłacalność budzi wątpliwości obserwatorów.

Najmniej kontrowersyjny wydaje się przy tym plan uplasowania pod koniec roku na rynku publicznym nawet do 30 proc. akcji mBanku, spółki detalicznej BRE, która do wejścia na giełdę ma wykorzystać licencję Banku Częstochowa. Jednak to zbyt mało do odzyskania zaufania inwestorów. Tym bardziej że bank dostaje sprzeczne rekomendacje. W ostatniej, wydanej przez Schroder Salomon Smith Barney, analitycy oceniają BRE na „lepiej niż rynek”. Z kolei UBS Warburg radzi „trzymać” akcje. HSBC Securities dla odmiany zaleca ich redukcję, a Morgan Stanley Dean Witter uważa je za mało atrakcyjne oceniając na „poniżej rynku”.

Doradcy inwestycyjni sami przyznają, że bardzo trudno jest oceniać działalność inwestycyjną BRE. Dużo łatwiej zanalizować go według klasycznej działalności bankowej. Na ten rok spółka założyła kolejną poprawę efektywności mierzoną zwrotem z aktywów ROE. Ma ona wzrosnąć z 16,5 proc. w 2001 r. do 18,8 proc. w obecnym. Stanie się to dzięki zwiększeniu udziałów w kapitałach tzw. funduszy drugiej kategorii. Właśnie w tym celu BRE wypłaca wysoką dywidendę. Dodatkowo chce także umorzyć 10 proc. kapitału zakładowego. Obecnie spółka posiada 4,6 proc. akcji własnych i niewykluczone, że na brakujące walory ogłosi wezwanie.