Dyżur telefoniczny i podróż się nie liczą

Joanna Inorowicz
opublikowano: 2005-11-07 00:00

Pracownik spędza godziny na lunchu? Powinien to odpracować — przerwa na posiłek nie wlicza się do czasu pracy, podobnie jak dojazd do pracy.

Firma wysyła pracownika w podróż służbową. W oddziale musi zameldować się o 8.00 rano, więc wyjeżdża przed 6.00. Po powrocie domaga się wynagrodzenia za nadgodziny, bo zgodnie z umową pracuje od 8.00 do 16.00. Czy słusznie?

— Jeżeli pracownik, który pracuje od ósmej do szesnastej, jest w podróży służbowej także poza tymi godzinami, pracodawca nie wlicza ich do czasu pracy, czyli dodatek za nadgodziny się mu nie należy. Chyba że pracownik wykaże, iż w owym czasie pracował — wyjaśnia Eugeniusz Reps, kierownik ds. administracji kadr w Lucent Technologies.

Dojazd to nie praca

Pracownik nie dostanie wynagrodzenia za nadgodziny nawet wtedy, gdy wyjedzie w podróż w dzień wolny od pracy, zaś za czas przejazdu do miejsca wykonania pracy i z powrotem otrzyma wynagrodzenie tylko wtedy, gdy przejazd odbędzie się w godzinach jego pracy (przykładowo od 8.00 do 16.00). Otrzyma je także, jeśli przejazd zacznie się w godzinach pracy, a zakończy już po.

— Jeżeli z podróży służbowej wróci przed godziną 16.00, czyli przed zakończeniem pracy, powinien udać się do zakładu pracy — zwraca uwagę Eugeniusz Reps.

Na dyżurze pod komórką

W wielu firmach pracownicy pełnią dyżury — po godzinach pracy w siedzibie firmy albo z telefonem pod ręką poza firmą. W drugim przypadku czas dyżuru nie będzie czasem pracy, chyba że pracownik zostanie wezwany np. do usunięcia awarii.

— Jeśli ktoś pracuje na przykład w służbie zaopatrzeniowej i dostaje polecenie czekania na transport, jest to jego czas pracy i nadgodziny mu oczywiście przysługują — wyjaśnia Eugeniusz Reps.

Godziny efektywnej pracy podczas dyżuru powinny być traktowane jak godziny nadliczbowe i odpowiednio wynagradzane.

— Przykładowo — pracownik firmy informatycznej kończy pracę o 16.00 i od razu zaczyna dyżur telefoniczny, który trwa cztery godziny. Pracodawca, ustalając czas dyżuru, musi wziąć pod uwagę jedenastogodzinny odpoczynek zatrudnionego. Jeśli więc pracuje on osiem godzin, może mieć pięć godzin dyżuru — wyjaśnia Eugeniusz Reps.

Jeżeli dyżur będzie dłuższy, pracownik powinien mieć pozwolenie na późniejsze przyjście do pracy. Niektórzy pracodawcy dodatkowo wynagradzają osoby dyżurujące w ramach umowy o pracę.

— Wolność pracownika, który ma dyżur, jest ograniczona. Nie może na przykład wypić piwa po pracy, bo w każdej chwili może być wezwany — mówi Eugeniusz Reps.

Przerwy też się nie liczą

Do czasu pracy pracodawca nie wliczy również bezprawnych przerw, które stanowią naruszenie obowiązków pracowniczych. Będą to przykładowo: nieusprawiedliwiona nieobecność pracownika czy przerwa w pracy, podczas której pracownik, mimo że jest w miejscu pracy, nie pracuje, bo znajduje się w stanie upojenia alkoholowego. Pracownik nie dostanie wynagrodzenia za nadgodziny, jeśli firma wyśle go na szkolenie w dzień wolny od pracy. Jedyny warunek — nie może to być żadne z obowiązkowych szkoleń (BHP, przeciwpożarowe). Jeśli szkolenie odbywa się w czasie pracy, jest to traktowane jako normalny czas pracy.