Działania zależą od zleceń

Karol Jedlinski
opublikowano: 2004-08-09 00:00

Sytuacja na rynku zmusza windykatorów do ciągłego ulepszania stosowanych metod. Niezależnie od charakteru należności.

Specjalizacja firm z rynku wierzystelności jest coraz bardziej wyraźna. Kilkunaście dużych podmiotów obsługuje tzw. klientów masowych, a kilkaset małych zajmuje się indywidualną windykacją większych, pojedynczych wierzytelności gospodarczych.

Rachunki za prąd...

Wierzytelności masowe to należności z reguły nie przekraczające kilkuset złotych. Obejmują długi tysięcy ludzi, korzystających z tzw. dóbr podstawowych. Dlatego też do firm windykacyjnych, zajmujących się ściąganiem takich należności, zgłaszają się wielcy usługodawcy: sieci telekomunikacyjne, zakłady energetyczne, wodociągi czy sklepy wysyłkowe.

— Klienci przekazują nam jednorazowo bazy danych, obejmujące nawet kilkadziesiąt tysięcy osób. A obsługa kilku takich zleceń jednocześnie wymaga wprowadzenia skomplikowanego sposobu organizacji i zarządzania firmą — wyjaśnia Krystian Konopka, dyrektor ds. rozwoju z Grupy Kapitałowej Południe-Zachód.

Masowość działań oznacza inwestycje i w ludzi, i w sprzęt IT. Kruk Systemy Inkaso czy Presco zatrudniają w swoich centrach telefonicznych nawet do 200 odpowiednio przeszkolonych osób.

Bariery wejścia na rynek firm zajmujących się wierzytelnościami masowymi są wysokie. Na przykład Enterprise Investments, główny inwestor we wrocławskim Kruku, od 2003 r. zainwestował tam ponad 20 mln USD.

Jednak, nie ma co ukrywać — im więcej spraw, tym większe zyski. Dlatego też ten rynek jest wciąż łakomym kąskiem dla polskiego i zagranicznego kapitału.

...i twarde egzekucje

Odrębną grupę firm stanowią te obsługujące klientów z sektora B2B. Przyjmują one zlecenia lub skupują wierzytelności wysokonominałowe, tj. przekraczające kilka tysięcy złotych. Górna granica nie ma dla nich znaczenia — przy większych sumach można więcej zarobić. Wzrasta jednak ryzyko.

— Takie jednostki zatrudniają kilka osób, które ze względu na profil działania nie potrzebują wsparcia kosztowną technologią — mówi Krystian Konopka.

Ich atut to wiedza i znajomość branży. W grę często wchodzą wierzytelności znacznie przeterminowane, stosują więc metody twardej windykacji — sąd, egzekucje komornicze. Na potrzeby takich firm, obsługujących np. spółki giełdowe i wielkie podmioty gospodarcze, działają wywiadownie gospodarcze, kancelarie prawne czy pośrednicy w obrocie wierzytelnościami.

Mniejsi, skuteczniejsi?

I jeszcze jedno. Ogłoszenia prasowe: „100 proc. skuteczności, odzyskamy każdy dług”. Więksi gracze z branży dystansują się. Powątpiewają w wiarygodność i rzetelność takich windykatorów. Twierdzą, że ich działalność utrwala negatywne opinie o całej branży.