Dzielenie włosa na 16

Monika Niewinowska
opublikowano: 2005-01-17 00:00

Gospodarka centralnie planowana

— włos się jeży. Szczególnie na głowach pamiętających czasy realnego socjalizmu, przodowników pracy i kobiet na traktorach. Skupienie władzy w jednym ośrodku kojarzy się z korupcją, kolesiostwem i niekompetencją. Pewnie stąd bierze się tak wielu zwolenników decentralizacji władzy, a także decentralizacji systemu udzielania unijnego wsparcia.

Zwolennicy decentralizacji twierdzą, że przekazanie kompetencji i środków władzom wojewódzkim zmniejszy zagrożenie wystąpienia korupcji. Sądzą też, że wdrażanie programów będzie przebiegało sprawniej, gdy zajmą się tym władze regionalne. Trzecim argumentem jest lepsza znajomość potrzeb lokalnych przez władze regionalne.

O ile ostatni argument wydaje się trafiony, z dwoma pierwszymi trudno nie polemizować. O sprawności działania władz regionalnych w zakresie rozdzielania funduszy przekonujemy się obserwując realizację Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego. Ile województw — tyle różnych terminów składania wniosków. W niektórych regionach trwają one kilka dni, w innych kilka tygodni. W jednych są zapowiadane z wyprzedzeniem – w innych w ostatniej chwili. Czy system jest sprawny? Bardzo sprawny... tylko że inaczej. Trudno też zgodzić się z opinią, jakoby ocena wniosków na poziomie regionalnym miała być bardziej obiektywna i przejrzysta. Komisja komisji nierówna — również pod względem merytorycznym. A z rachunku prawdopodobieństwa wynika, że ryzyko wystąpienia działań nieuczciwych jest większe w przypadku 16 komisji niż jednej.

Może więc nie warto dzielić włosa na 16? Może warto zastosować politykę złotego środka, zamiast polskim zwyczajem popadać ze skrajności w skrajność.