Dzień wolny już jest, a może wakacje

Adam Sofuł
opublikowano: 2008-05-27 00:00

Związek Nauczycielstwa Polskiego zaplanował na dzisiaj strajk ostrzegawczy, w którym ma wziąć udział 70 proc. szkół i przedszkoli. W związku z tym związkowcy zaapelowali do rodziców, by nie posyłali swoich pociech do tych placówek, bo będzie dzień wolny. Wypada mieć nadzieję, że dzieci tych rodziców, którzy nie mogą wziąć sobie urlopu w związku ze strajkowymi planami nauczycieli, nie zastaną zamk-niętych na głucho drzwi.

Nauczycielskie protesty to kolejny problem, jakiemu musi stawić czoła ekipa Donalda Tuska. Można się zgodzić, że ta ekipa niechętnie stawia czoła czemukolwiek (może poza prezydentem, a i to z coraz mniejszą energią). Wypada również przyznać, że nauczyciele zarabiają stanowczo za mało. I ten stan rzeczy trwa od lat. I tu dla nauczycieli pierwsza zła wiadomość — nadrabianie tych zaległości też zapewne potrwa lata. Nie zmienia to faktu, że mają prawo się od rządu domagać realnej perspektywy. I tu druga zła wiadomość — być może nadrabianie tych zaległości poszłoby szybciej, gdyby nie rozpaczliwa — i w pewnym stopniu rytualna — obrona dotychczasowych przywilejów, przede wszystkim Karty nauczyciela. To ona dziś utrudnia bardziej elastyczne kształtowanie płac i prowadzenie polityki zatrudnienia, stając się narzędziem dzielenia biedy, zamiast wzrostu zamożności tej grupy zawodowej.

Związkowcy na razie zafundowali uczniom i przedszkolakom dodatkowy dzień wolny. Ale jeśli negocjacje prowadzone przez niestrudzonego Michała Boniego zakończą się fiaskiem, kto wie — może naszą dziatwę czekają dłuższe wakacje. I tylko dzieci miałyby powody do radości.

Adam Sofuł