Każde dziecko w naszym kraju wie, że ulubionym zajęciem ministra finansów są podróże. A to na wschód, to znowu na zachód, za jeden ocean albo za drugi. Wszyscy też doskonale wiemy, że Grzegorz Kołodko jak gdzieś jedzie, to biegnie — czasami wyczynowo, w większej grupie (wtedy nazywa się to maraton), lub samotnie (i wówczas mamy do czynienia z joggingiem).
Ostatnio minister Kołodko zdradził swoją nową słabość — udzielanie wywiadów. To oczywiście nowość, bo dotąd minister rozmawiał tylko z dziennikarzami mediów państwowych. By jednak nie być pospolitym politykiem, mediom prywatnym minister wywiadów udziela w Polsce po angielsku, a za granicą po polsku. Dzięki temu nikt nie wie, co minister chciał powiedzieć, kiedy powiedział, kto co opublikował i dlaczego. W całej tej sytuacji najważniejsze jest — dlaczego. Bo jeśli nie wiemy, o co chodzi, to stajemy się nerwowi. A gdy nałoży się kilka czynników, nerwowość prowadzi do paniki. Z taką sytuacją mamy właśnie do czynienia na rynku walutowym. I rozumiem, że na tym ministrowi zależy.
O co zresztą nie można mieć pretensji. Zakładając, że w przerwach między zagranicznymi i krajowymi wojażami Grzegorz Kołodko zajmuje się pracą merytoryczną, jako profesor ekonomii ma prawo uważać, że taki czy inny kurs złotego jest najlepszy. I ma prawo do tego dążyć. Ale nie ma najmniejszego prawa destabilizować sytuacji na naszym rynku. A to się niestety ostatnio zdarza zbyt często.
Wczoraj biuro prasowe resortu finansów napisało: „Grzegorz Kołodko podczas oficjalnej wizyty w Hiszpanii spotkał się w Madrycie z sekretarzem stanu ds. Unii Europejskiej w MSZ panem Ramonem de Miguel Egea. Tematem rozmów była współpraca polsko-hiszpańska na forum UE po akcesji Polski. Wicepremier Kołodko poinformował o stanie polskiej gospodarki (...) Po południu Grzegorz Kołodko spotkał się z wicepremierem i ministrem gospodarki Rodrigo Rato y Figaredo. Rozmawiano o inwestycjach hiszpańskich w Polsce oraz wzajemnej współpracy i wymianie doświadczeń. Wicepremier Kołodko zaprosił wicepremiera Rato y Figaredo do złożenia wizyty w Polsce”. I jak w takich warunkach można pobiegać?