Chaos — tak można opisać pierwsze miesiące funkcjonowania ustawy refundacyjnej. Nie wiadomo było, jakie leki trafią na listy refundacyjne, ile będą kosztować, ile za nie zapłaci szpital czy może będzie je mógł dostać za darmo. Choć po niecałych pięciu miesiącach jej obowiązywania rynek się nieco uspokoił, emocje pozostały. Nic dziwnego, według danych firmy badawczej IMS Health, tylko w I kw. z rynku leków refundowanych wyparowało blisko 1,5 mld zł. Stracili wszyscy — firmy farmaceutyczne, hurtownie, importerzy leków i apteki.
W I kw. 2012 r. przychody firm farmaceutycznych spadły od kilku do nawet kilkunastu procent. Hurtowniom i aptekom ustawa odgórnie zmniejszyła marże, co szczególnie dotkliwie odczuli detaliści. Apteki Pelionu na koniec marca miały 13 mln zł straty netto. Są też pewne ofiary — pod koniec marca sieć Apteka Pod Różą złożyła wniosek o upadłość, przed którą ostatecznie uratował ją nowy inwestor. Przed wszystkim ostrzegali eksperci. Rok temu. Teraz zdecydowali się na podsumowanie grzechów ustawy (w ramce). PwC, przy współpracy kancelarii Baker & McKenzie, opracował raport „Do trzech razy sztuka — ustawa refundacyjna po publikacji trzech pierwszych wykazów”. Eksperci wymienili w nim 10 najważniejszy błędów popełnionych przez resort przy tworzeniu nowego prawa farmaceutycznego oraz tego, jak wszystko odbiło się czkawką nie tylko przedsiębiorcom, ale także pacjentom.
— Już w październiku 2010 r. przestrzegaliśmy resort przed niektórymi zapisami ustawy. Niestety, nasze czarne scenariusze się sprawdziły i teraz konieczna jest nowelizacja części z nich — mówi Mariusz Ignatowicz, partner w PwC i twórca raportu.
Na zmiany liczą wszyscy. Jednak zamiast jej nowelizacji, resort wydał wiele komunikatów, często sprzecznych z ustawą, które mają „załatać” problemy przedsiębiorców i pacjentów.
746 mln zł Tyle w pierwszym kwartale 2012 r. stracili producenci leków w związku ze zmianami wprowadzonymi ustawą refundacyjną (w cenach detalicznych).
Dekalog grzechów
1 Niejasne zasady refundacji
Nie wiadomo, co jest refundowane, kiedy i po jakiej cenie. Producenci nadal się zastanawiają, czy ich produkt jest refundowany po zakończonych pomyślnie negocjacjach z resortem zdrowia (o czym wiedzą wcześniej) czy dopiero po znalezieniu się preparatu na liście leków refundowanych, która jest niespodzianką dla całego rynku.
2 Chaos negocjacyjny
Pod koniec 2011 r. producenci negocjowali z resortem zdrowia ceny leków. Sęk w tym, że niecały miesiąc, który pozostał na rozmowy, przełożył się na ich jakość. Producenci nie wiedzieli, na jakich warunkach je prowadzą, do jakich grup trafią ich leki, tym samym nie wiedzieli, jaka będzie ich ostateczna cena w aptece. Co więcej, firmy farmaceutyczne prowadziły negocjacje z Zespołem Negocjacyjnym, a nie jak chce ustawa — z Komisją Ekonomiczną, która podejmuje ostateczną decyzję. W tym przypadku już bez udziału zainteresowanych.
3 Sztywne ceny
Pierwsze tegoroczne listy refundacyjne wykazały, że choć ceny wielu leków zostały obniżone podczas negocjacji z producentami, to w większości przypadków zaoszczędzone pieniądze zostały w kieszeni Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ), a nie pacjentów. Przed sztywnymi cenami i stałymi marżami przestrzegał UOKiK, który przekonywał, że blokowanie konkurencji uderzy przede wszystkim w pacjentów. Według danych firmy badawczej IMS Health, tylko po pierwszej, publikowanej w grudniu, liście refundacyjnej zapłacili za leki więcej o 302 mln zł. Oszczędności NFZ sięgnęły 738 mln zł.
4 Zakaz upustów, rabatów, bonifikat
Ustawa wprowadziła też całkowity zakaz zachęt „wszystkiego”. Pierwszego stycznia rynek farmaceutyczny pożegnał się z upustami, rabatami, bonifikatami, nagrodami oraz programami lojalnościowymi. Przepis, wprowadzony do ustawy już po konsultacjach społecznych, okazał się też gwoździem do trumny pożytecznych działań: darowizn lekowych czy działań Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy związanych z przekazywaniem sprzętu. Choć minister zdrowia wydał oświadczenie w tej sprawie, informując, że część tych pożytecznych działań jest dozwolona, to nadal część graczy tego rynku nie korzysta z nich, dopóki ustawa nie zostanie znowelizowana. Jak tłumaczą zainteresowani, sąd, który może nałożyć karę sięgającą 5 proc. obrotów spółki za stosowanie przez nią niedozwolonych praktyk, będzie kierował się ustawą, a nie oświadczeniem ministra.
5 Całkowity zakaz reklamy
Od 2012 r. obowiązuje całkowity zakaz reklamy aptek. Choć ustawa, która go wprowadziła, nazywa się refundacyjną, zakaz obejmuje nie tylko leki z dopłatą publicznego płatnika, ale również bez recepty, suplementy diety czy kosmetyki. Tym samym pojawia się problem nierówności podmiotów, ponieważ placówki pozaapteczne mogą reklamować produkty, które są również dostępne w aptekach — kosmetyki, suplementy, diety i środki higieniczne. Co więcej, doprowadzono do sytuacji, w której konsument nie może porównać oferty nawet produktów nierefundowanych.
6 Przerzucenie obowiązków
Resort zdecydował się na przerzucenie na lekarzy i aptekarzy swoich obowiązków ubezpieczeniowych wobec pacjenta, karząc ich za „nienależną refundację”. Za wypisanie lub zrealizowanie recepty z taką dopłatą NFZ, która choremu się nie należy lub która była niezgodna z niejasnymi i wewnętrznie sprzecznymi przepisami o receptach, poniosą wysokie kary finansowe.
7 Szpitalna bomba
Przepisy nowej ustawy zmuszają szpitale do kupowania leków z danej grupy po cenie limitu, które wyznaczają najtańsze produkty w tej grupie leków. Szpitale mają więc problem z zakupem niektórych droższych preparatów. Wiele firm i hurtowni farmaceutycznych zaprzestało sprzedaży tych produktów, ponieważ generowały na niej stratę. Choć resort wycofuje się z tych przepisów, na razie wydając oświadczenie, nadal część przedsiębiorców czeka na nowelizację.
8 Brak czasu na analizę
Ustawa dała firmom farmaceutycznym możliwość negocjacji indywidualnych warunków refundacji poszczególnych produktów, które mogłyby zwiększyć dostępność i obniżyć koszty dla pacjenta. Pokryliby je producent i publiczny płatnik. Sęk w tym, że Ministerstwo Zdrowia nie było przygotowane ani nie miało czasu na analizę tych ofert. Większość bardziej zaawansowanych propozycji została odrzucona.
9 Drakońskie kary
Mimo niejasności zakazów i nakazów ustawy, niesprecyzowanych co do tego, kto, czego, kiedy i dlaczego ma nie robić, kary wprowadzone w ustawie są drakońskie. Praktycznie każde zachowanie uczestników rynku jest penalizowane, a większość decyzji jest wydawana drogą administracyjną.
10 Neverendind story
Choć wydaje się, że po kilku miesiącach funkcjonowania ustawy rynek się trochę uspokoił, jest to cisza przed burzą. Na przepisy czeka najtrudniejsze szpitalne leczenie — w chemioterapii i w programach lekowych. Do lipca NFZ musi zakontraktować leczenie na nowych warunkach, wynegocjowanych wcześniej przez resort zdrowia z producentami leków. Nie wiadomo nawet, czy NFZ, wyceniając szpitalom leczenie, będzie czuł się związany cenami i limitami ustalonymi przez resort przy Miodowej.
Na podstawie raportu PwC i Baker & McKenzie