Roztrząsanie kolejnych decyzji Rady Polityki Pieniężnej staje się zajęciem coraz bardziej jałowym i bezprzedmiotowym. Biowiem posiedzenia grona dziesięciu sprawiedliwych budzą coraz mniejsze emocje, coraz mniej pojawia się komentarzy i spekulacji ze strony analityków, coraz słabsze są reakcje rynku. Dzieje się tak chyba głównie na skutek usilnego przekonywania nas, że stopy procentowe, wbrew wyniesionym ze szkół naukom, są kategorią polityczną a nie ekonomiczną. Jeszcze tylko zwolennicy rady, po ostatniej decyzji o nieobniżeniu stóp procentowych, zacierają ręce: nie ugięli się, pokazali rządowi i parlamentowi, że się ich nie boją.
Przeciwnicy RPP, i w szczególności będącego już symbolem profesora Balcerowicza, też zacierają ręce: nie obniżyli stóp — może wreszcie marszałek Borowski będzie zmuszony nadać numery wniesionym do laski marszałkowskiej projektom ustaw zmierzających do rozszerzenia składu i kompetencji rady, i będzie można przystąpić do ostatecznej rozprawy z jej członkami.
Na ostatnim posiedzeniu, głosi komunikat : „Rada postanowiła utrzymać parametry polityki pieniężnej (...) na dotychczasowym poziomie oraz utrzymać neutralne nastawienie w polityce pieniężnej“. Dyskusja musiała być wyjątkowo wnikliwa i dogłębna skoro zajęła „dziesięciu sprawiedliwym“ aż dwa dni. Niestety, nie wiemy o niej nic więcej. Tak więc, nie wiemy:
- czy zastanawiano się dlaczego nie wystąpiła reakcja rynku na poprzednie obniżki stóp i czy — być może — nie wystąpiła dlatego, że były one zbyt małe i spóźnione
- czy zauważono, że po głębokich obniżkach stóp za oceanem można zacząć oczekiwać podwyżek stóp w najbliższych miesiącach, podobnie w Europie
- czy członkowie RPP znają piosenkę, w której refren zawiera słowa „a ostatnich gryzą psy“.