Dziś obiad stawia sam prezes

Marta Biernacka, Joanna Inorowicz
opublikowano: 2005-09-05 00:00

100 procent skupienia w pracy, koniec wycieczek na miasto po coś na ząb — jak to osiągnąć? Uruchomić restaurację pracowniczą.

Dwa lata temu pracownicy Diesel Truck z Ołtarzewa pod Warszawą przynoszone z domu kanapki i kupowane w snack-barach przekąski zamienili na porządne dwudaniowe obiady w pracowniczej restauracji. Dołączyli do pracowników sąsiedniego DaimlerChrysler.

— Restauracja jest duża, posiłki przygotowywane są w całości na miejscu, a ceny przystępne. Mięsny obiad kosztuje średnio 10 zł, jarski 8 zł. Poza tym szef przyznał nam 190 zł dopłaty do posiłków miesięcznie — mówi pracownica Diesel Truck.

Wojciech Łoska, dyrektor przedsiębiorstwa DaimlerChrysler, które rozpoczęło współpracę z firmą kateringową Eurest Polska, jest zadowolony z takiego rozwiązania.

— Pracownicy mniej czasu tracą na obiad. Ponadto powstanie restauracji i dofinansowanie do posiłków odbierają jako wyraz naszej troski o nich. Restauracja dodaje też firmie prestiżu — wyjaśnia Wojciech Łoska.

Mały też może

W myśl zasady: biznes to biznes, zanim firmy kateringowe wprowadzą się do klienta, dokładnie kalkulują opłacalność współpracy.

— Pod uwagę bierzemy głównie wielkość zatrudnienia, stopień zamożności konsumentów, a w przypadku biurowców liczbę firm, które są zainteresowane ofertą. Ważna jest też wysokość opłaty dzierżawnej, jaką za lokal zaproponuje właściciel budynku — mówi Piotr Olearnik, dyrektor sprzedaży i marketingu w Impel Catering.

Operatorzy preferują przedsiębiorstwa, które zatrudniają 150- -200 osób. Nie znaczy to jednak, że mniejsze firmy nie mają szans w negocjacjach. Jeśli siedziba klienta mieści się w biurowcu, składamy administratorowi budynku propozycję wciągnięcia w „spółkę” innych najemców. Jeśli firma sama działa w obiekcie, podpowiadamy, aby znalazła chętnych do żywienia w okolicy — mówi Sylwia Bartold, koordynator ds. rozwoju w Eurest Polska.

Ci, którym nie uda się namówić sąsiadów, mogą skorzystać z innych opcji.

— Zamiast kuchni niezależnej, w której posiłki powstają od podstaw, mogą utworzyć zależną. To poważnie ograniczy wydatki zleceniodawcy. Ta druga nie wymaga dużego zaplecza kuchennego, ponieważ dowozimy do niej półprodukty. Klient może też zażyczyć sobie dowozu gotowych obiadów — wyjaśnia Sylwia Bartold.

Lepiej na własną rękę

Przedsiębiorca, który zamierza założyć restaurację pracowniczą, musi przygotować się na wydatki. Firmy kateringowe rzadko godzą się na inwestycję w wyposażenie lokalu i zaplecza kuchennego. Wchodzą do organizacji na zasadzie operatora. Ich rola w większości przypadków sprowadza się do przygotowywania i wydawania posiłków.

— Coraz częściej też zakup sprzętu leży w gestii klienta. Tego typu wydatek z naszej strony wpływa na podniesienie cen posiłków — twierdzi Piotr Olearnik.

Decyzję o utworzeniu jadłodajni podejmuje się zazwyczaj na lata, ale nie na wieki.

— Dzięki własnym inwestycjom w przygotowanie lokalu klient nie jest uzależniony od jednego dostawcy usług. Jeśli pracownikom nie smakuje serwowane w restauracji jedzenie, firma może po wygaśnięciu umowy rozejrzeć się za innym partnerem — mówi Sylwia Bartold.

Jeśli przedsiębiorca chce, aby koszty wyposażenia poniosła firma kateringowa, musi przygotować się na podpisanie z nią długoterminowej umowy. Tym samym ewentualna zmiana kooperatora będzie utrudniona.

— W takich przypadkach minimalny okres, na jaki wiążemy się z klientem, to pięć lat. Musimy mieć gwarancję, że nasza inwestycja się zwróci — zaznacza Joanna Arska, dyrektor operacyjny w Sodexho Polska.

Obiady sponsorowane

Posiłki, które w części lub w całości dofinansowuje pracodawca, to powód do zadowolenia dla wszystkich uczestników programu żywienia — firmy kateringowe mają zapewniony zbyt, pracownik jest najedzony i nie wydaje pieniędzy na posiłki, a pracodawca może poniesione na żywienie pracowników wydatki zaliczyć w koszty prowadzenia działalności gospodarczej.

— Obiady to szczególny sposób wynagradzania pracowników, który ma pośredni wpływ na uzyskiwane przez firmę przychody. Przedsiębiorca może je zaliczyć w koszty podatkowe — mówi Agnieszka Michalak, kierownik ds. księgowości FPA Group.

Osobom, które znajdują się w trudnej sytuacji życiowej, firma może sfinansować posiłki z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych (ZFŚS).

— Tego typu wydatki nie będą wówczas stanowiły kosztów uzyskania przychodu. Kosztem będzie natomiast odpis na ZFŚS — dodaje Agnieszka Michalak.

Firma może przekazywać podwładnym bony żywieniowe lub vou-chery lunchowe, dofinansowywać posiłki w 100 proc. lub ustalić konkretną kwotę przeznaczoną na miesięczne wyżywienie pracownika.

— Dzięki systemowi komputerowemu klient restauracji, zamawiając obiad, może posłużyć się kartą magnetyczną lub zbliżeniową, np. kartą dostępu do firmy. System rozpoznaje każdą osobę i przyznaną jej zniżkę. Pozostałą kwotę (po odjęciu od rachunku zniżki) pracownik może zapłacić gotówką — wyjaśnia Joanna Arska.

Dopłata do obiadów nie przekraczająca 190 zł jest zwolniona z ZUS. Pod warunkiem jednak że pracownicy spożywają je w czasie pracy i że pracownik nie dostanie z tego tytułu ekwiwalentu pieniężnego (patrz ramka).

— Wartość otrzymanych bonów  stanowi przychód pracownika ze stosunku pracy, który podlega opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób fizycznych, nie podlega opodatkowaniu VAT, jest kosztem podatkowym dla firmy — mówi Agnieszka Michalak.

Kiedy jest to obowiązek

Zgodnie z kodeksem pracy, pracodawca obowiązany jest zapewnić nieodpłatnie pracownikom zatrudnionym w warunkach szczególnie uciążliwych odpowiednie posiłki i napoje, jeżeli jest to niezbędne ze względów profilaktycznych (patrz tekst obok). Jeżeli pracodawca nie ma możliwości wydawania posiłków, może zapewnić w czasie pracy korzystanie z takich posiłków w punktach gastronomicznych albo umożliwić pracownikom przyrządzanie ich z otrzymanych produktów we własnym zakresie.

— Wartość bonów żywieniowych na posiłki profilaktyczne jest zwolniona z podatku dochodowego od osób fizycznych, nie jest obciążona składką ZUS, nie podlega opodatkowaniu VAT, jest kosztem podatkowym dla firmy — informuje Agnieszka Michalak.