Rozpoczęcie sprzedaży obligacji skarbowych i bliskie już podpisanie umowy na dostawę systemu informatycznego to elementy wielkiego planu zmian w PKO BP. Jego finał będzie stanowić przyszłoroczna oferta publiczna akcji banku.
„Puls Biznesu”: Dziś rusza sprzedaż obligacji skarbowych w sieci PKO BP. Ile na tym zarobicie?
Andrzej Podsiadło: Nie chciałbym ujawniać naszych szacunków. Należy jednak pamiętać, że ta kwota zależy m.in. od wielkości emisji i atrakcyjności papierów oferowanych przez Ministerstwo Finansów.
Ale także od waszej sprawności organizacyjnej. Czy PKO BP, nie mając scentralizowanego systemu IT, poradzi sobie z tym zadaniem?
— Do dyspozycji emitenta postawiliśmy całą sieć oddziałów, Przygotowano system obsługi obligacji skarbowych SOBOS, który umożliwia odmiejscowioną obsługę obligacji. Prowadzimy sprzedaż przez internet oraz call-center. Przygotowujemy się do sprzedaży w bankomatach. Myślimy o wykorzystaniu w tym celu naszego banku internetowego Inteligo. Nasz poprzednik — Pekao SA — także nie miał scentralizowanego systemu IT, gdy rozpoczynał obsługę i sprzedaż obligacji.
A propos, ten lukratywny kontrakt dostaliście tylko dlatego, że Skarb Państwa postanowił ukarać Pekao SA, bo nie był wystarczająco uległy…
— Nie zgadzam się. Nie wiem, kto jeszcze zabiegał o sprzedaż obligacji, ale nam powierzono to zadanie. Sądzę, że naszym atutem była rozległa sieć placówek.
W przyszłym roku zacznie się prywatyzacja. Ile wart jest PKO BP?
— Do tej pory nie dokonano wyceny banku, ale wartość księgowa jest znana i zysk jest znany, więc stosując średnią łatwo ten przedział wyliczyć, porównując nas z innymi spółkami giełdowymi. Oczywiście powinna być brana pod uwagę cena bliska górnej granicy, gdyż jesteśmy liderem rynkowym.
Na jakich inwestorów Pan liczy, myśląc o ofercie publicznej akcji?
— Zależy nam, by jak najwięcej naszych detalicznych klientów zostało naszymi akcjonariuszami. Myślimy o preferencjach dla inwestorów indywidualnych, zwłaszcza tych obsługiwanych przez PKO BP.
Ale po co?
— Bo jesteśmy największym bankiem detalicznym i równocześnie najstarszym. Niektórzy nasi klienci są z nami od pokoleń.
Kiedy, Pana zdaniem, będzie rozpisany kolejny przetarg na doradcę resortu skarbu przy prywatyzacji PKO BP?
— Mam nadzieję, że szybko. Przykład pierwszego, unieważnionego przetargu pokazuje, że teraz warunki uczestnictwa trzeba zliberalizować. Próg był ustawiony zbyt wysoko.
Więcej w piątkowym "Pulsie Biznesu".
Zapraszamy do lektury!