Dziś w Pulsie: prezes PZU nie rozumie ataków Eureko

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 2002-10-25 06:56

Zdzisław Montkiewicz, szef PZU, nie ma wątpliwości, że dotychczasowy wkład Eureko w rozwój polskiego ubezpieczyciela był nikły, żeby nie powiedzieć — żaden. Stanowczo protestuje także przeciwko sugestiom o jego konflikcie z Wiesławem Kaczmarkiem, ministrem skarbu. Jednocześnie uspokaja, że cała firma pracuje bez zakłóceń.

PB: Czy holenderski rząd słusznie martwi się o los inwestycji Eureko?

Zdzisław Montkiewicz: Nie komentujemy stanowiska akcjonariuszy, a tym bardziej nie wypowiadamy się na temat opinii rządów. Umowa prywatyzacyjna z Eureko z listopada 1999 r. została wypełniona, a umowa dodatkowa, w której rząd polski zobowiązał się do sprzedaży kolejnych 21 proc. podczas oferty publicznej, nadal obowiązuje.

Dlaczego więc Eureko nie tylko nie kryje niezadowolenia, ale także podejmuje konkretne kroki w tej sprawie na arenie międzynarodowej?

Zarząd nie jest upoważniony do takich komentarzy.

Jednak zarzuty Eureko — formułowane w chwili rezygnacji Antonia da Costy z udziału w zarządzie PZU — dotyczą także kierownictwa spółki z Panem na czele...

Wszystkie zarzuty są nieprawdziwe i chybione, ale porozmawiajmy o konkretach. Eureko deklaruje, że martwi się o stan finansów PZU. A warto w tym miejscu podkreślić, że Eureko finansuje swój rozwój, w tym także inwestycje w pakiet akcji PZU, bazując na kredytach. PZU nie ma zaś żadnych kredytów. Co więcej — wyniki naszego inwestora po pierwszym półroczu, w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego, spadły o 4 proc. Z kolei nasze zyski netto wzrosły w tym czasie o 111 proc. W ubiegłym tygodniu agencja Standard & Poor’s obniżyła rating Eureko. Eureko powinno zatem troszczyć się przede wszystkim o stan swoich finansów. Dodam też, że w 2001 r. 35,2 proc. zysku netto Eureko stanowiły środki otrzymane z PZU w postaci dywidendy.

Holendrzy zarzucają Panu jednak wstrzymanie realizacji projektów strategicznych...

To kolejny chybiony zarzut. Nie zastaliśmy w spółce spójnej strategii rozwoju. Nigdy nie została ona przygotowana. Były 262 rozproszone projekty, które zostały poddane gruntownej ocenie. Część z nich jest nieaktualna, część bez żadnego znaczenia. Jeśli zaś chodzi o najważniejsze dla PZU projekty rozwojowe, to wiele z nich powstało na początku 1999 roku, jeszcze przed prywatyzacją, i są kontynuowane. Realizujemy jednak tylko te, które są korzystne dla PZU. W swoich działaniach nie kierujemy się interesem wyłącznie jednego z akcjonariuszy. Obecnie kończymy prace nad jednolitym dokumentem dotyczącym strategii firmy. Zostanie on przedstawiony radzie nadzorczej na przełomie grudnia i stycznia.

Co znajdzie się w tym dokumencie?

— Zdefiniowana po raz pierwszy wieloletnia strategia PZU.

Więcej o strategii znajdziesz w pełnym wywiadzie z szefem ubezpieczyciela. Zapraszamy do lektury piątkowego wydania "Pulsu Biznesu"!