Dziś wdrożenia są łatwiejsze

Marcin Złoch
27-09-2006, 00:00

Po niełatwych początkach polskiego rynku ERP nastał okres świadomych wyborów i łatwiejszych instalacji.

Pierwsze systemy ERP pojawiły się w Polsce na początku lat 90. Na wdrożenia zintegrowanych systemów wspomagających zarządzanie w Polsce decydowały się wówczas głównie międzynarodowe korporacje. Decyzje o wyborze systemu zazwyczaj zapadały poza naszym krajem, często bez udziału przedstawicieli polskiego oddziału.

— Rynek był bardzo chłonny – oddziały korporacji powstawały jak grzyby po deszczu, a konkurencji dla twórców oprogramowania praktycznie nie było. Ogromny popyt windował ceny. Ale jakość produktów pozostawiała wiele do życzenia. Systemy opierały się na własnych, autorskich bazach danych były mało bezpieczne, niestabilne i powolne. Do tego dochodził brak wykwalifikowanych kadr po obu stronach wdrożenia, niska kultura informatyczna i słabo zorganizowane firmy. Wszystkie te czynniki powodowały, że procent nieudanych projektów był znacznie wyższy niż dzisiaj — twierdzi Piotr Żeromski, regionalny dyrektor konsultingu na Europę Środkowo-Wschodnią Epicor Software Poland.

Trudne początki

Pierwsze czysto polskie firmy dojrzały do konieczności zakupu systemu w drugiej połowie lat 90.

— Z naszych doświadczeń wynika, że były to najtrudniejsze projekty — niski budżet, bardzo wysokie wymagania, brak organizacji, niezrozumienie procesu wdrożenia. Powodowało to ogromne kłopoty. Trzeba przyznać, że dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej — informuje Piotr Żeromski.

— Kiedyś często głównym celem projektu było wdrożenie systemu dla samego wdrożenia. Wartość wnosiło samo uruchomienie systemu wspomagającego zarządzanie w jego podstawowych funkcjach — często firmy wcześniej nie miały żadnego zintegrowanego systemu do zarządzania. Obecnie coraz częściej za projektem wdrożenia stoją konkretne cele biznesowe — dodaje Bartłomiej Buszczak, dyrektor generalny BCC.

Dorosłość

Piotr Żeromski zauważa, że początek lat 90., kiedy pojawiły się pierwsze systemy w Polsce, to czas burzliwego rozwoju ERP na świecie. Trudno jednak określić produkty, które trafiły wówczas nad Wisłę, mianem dojrzałych. Ponieważ dopiero je rozwijano i stopniowo udoskonalano, wiązało się to z „chorobami wieku dziecięcego” oprogramowania. Najważniejszymi z nich były błędy, niestabilność, mała funkcjonalność. Poza tym w początkowym okresie polskie firmy musiały nadgonić zaległości. Obecnie jednak biorą udział w rozwijaniu oprogramowania w takim samym stopniu jak firmy zachodnie.

— Kiedyś zdarzało się wiele projektów, w przypadku których wdrożenie systemu ERP było prawdziwą rewolucją w firmie, polegającą na odejściu od „kartki i ołówka” w zarządzaniu do prawdziwego „systemu informatycznego”. Obecnie nie ma już takich projektów. Dziś wdrożenie to wymiana jednego narzędzia informatycznego na inne. Zarządy i pracownicy firm już wiedzą, na czym to polega, zdają sobie sprawę, z jakimi wiąże się trudnościami i wyzwaniami, ponieważ mają za sobą pewne doświadczenia — zauważa Bartłomiej Buszczak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Złoch

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Technologie / Dziś wdrożenia są łatwiejsze