Na skutek konsolidacji kursu EUR/USD, większych zmian nie obserwowaliśmy
również w przypadku pary USD/PLN. Z uwagi na to, że wartość dolara wyrażana w
złotym nie zdołała powrócić ponad 3,0400, wciąż posiada ona potencjał do spadku,
którego pierwszym celem powinien stać się poziom 2,9800.
Złoty nie zareagował
wczoraj na bardzo udaną aukcję polskich 10-letnich obligacji skarbowych. Popyt
na nie okazał się najwyższy od co najmniej 11 lat. Duże zainteresowanie polskim
długiem, mimo braku bezpośredniej reakcji PLN, powinno w dłuższym terminie
wspierać naszą walutę.
Z uwagi na to, że złoty nie zareagował na wyniki
aukcji obligacji, trudno oczekiwać, by większą zmianę jego wartości wywołały
publikowane dzisiaj z naszego kraju dane na temat dynamiki zatrudnienia i
wynagrodzeń w sierpniu. Warto jednak na nie zwrócić uwagę, gdyż są one pomocne w
ocenie kondycji sektora pracy, jak również są jednym z głównych czynników
branych pod uwagę przez RPP przy podejmowaniu decyzji w sprawie stóp. Oczekuje
się, że zarówno odczyt pierwszego, jak i drugiego wskaźnika będzie lepszy od
lipcowego wyniku.
W trakcie wczorajszej sesji kurs EUR/USD konsolidował wokół poziomu 1,3000.
Taka chwila wytchnienia po ostatnich dynamicznych wzrostach jest jak najbardziej
uzasadniona. Brak większej korekty spadkowej świadczy o tym, że wartość euro
względem dolara zachowuje potencjał do wzrostu. Możliwe jest nawet jej zwyżka do
sierpniowych szczytów usytuowanych na 1,3340.
Po opublikowanych wczoraj z USA
danych na temat sierpniowej produkcji przemysłowej, które okazały się zgodne z
prognozami, kurs EUR/USD odnotował chwilowy wzrost. Został on jednak szybko i w
całości zniesiony. Dzisiaj z amerykańskiej gospodarki nie napłyną odczyty
wskaźników, które mogłyby istotnie wpłynąć na notowania eurodolara. Warto jednak
zwrócić uwagę na dane o napływie kapitałów do USA (poznamy je o godz. 15.00)
oraz na odczyt indeksu Fed Filadelfia (16.00).
Dziś na rynek napłyną dość
istotne dane dla funta i franka. O godz. 10.30 z Wielkiej Brytanii poznamy
sprzedaż detaliczną, natomiast o 9.15 ze Szwajcarii – produkcję przemysłową.
Jeszcze ważniejsza dla franka od wspomnianych danych prawdopodobnie okaże się
publikacja komunikatu po posiedzeniu szwajcarskiego banku centralnego (SNB).
Zostanie on przedstawiony o godz. 14.00. Stopy procentowe w Szwajcarii
prawdopodobnie pozostaną na dotychczasowym poziomie.
Istotniejsza od decyzji
w sprawie kosztu pieniądza będzie treść oficjalnego komunikatu, a przede
wszystkim to, czy SNB odniesie się w nim do sytuacji w notowaniach franka. W
poprzednim komentarzu, opublikowanym 3 miesiące temu zabrakło stwierdzenia, w
którym szwajcarskie władze monetarne wyraziłyby swoje niezadowolenie z powodu
nadmiernego umocnienia CHF. Inwestorzy potraktowali to jako przyzwolenie na
dalszą aprecjację i kontynuowali zakupy franka. Od czasu prezentacji ostatniego
komunikatu CHF umocnił się względem euro o ponad 6 proc., natomiast w stosunku
do dolara o ponad 11 proc. SNB pozwalał na wzrost wartości franka, bowiem z
gospodarki napływały dość dobre dane. Aprecjacja ta nie może jednak postępować w
nieskończoność. W Szwajcarii wciąż utrzymuje się zagrożenie deflacją, ponadto
duża siła waluty przy niezbyt pewnych perspektywach światowej gospodarki tworzy
dość duże ryzyko. Z tego względu niewykluczone, że SNB zdecyduje się dzisiaj na
interwencję słowną, która może przynieść osłabienie franka.
Tomasz Regulski
Departament Analiz DM TMS Brokers