Nowe technologie wykorzystywane w bankowości nie są tanie. Banał. Ale nie jest już banalne to, że tzw. high-tech banking — bardzo skutecznie ogranicza koszty działania e-instytucji finansowej. W rezultacie klient dostaje więcej.
Specjaliści utrzymują, że do końca 2005 r. liczba kont internetowych w polskich bankach przekroczy 2 mln. Ponad połowa tego powinna przypaść na rachunki zakładane w bankach wyłącznie internetowych.
Jest coś, co sprawia, że konta w e-bankach cieszą się takim wzięciem. I nie chodzi przede wszystkim o modę na nowinki techniczne ani o wygodny dostęp. Jednym z najważniejszych motywów podjęcia decyzji o skorzystaniu z usługi banku internetowego jest oprocentowanie rachunku oraz depozytów — znacznie wyższe w porównaniu z bankami opartymi na tradycyjnym modelu „placówka-dodatkowy kanał dostępu-klient”.
Banki internetowe skrzętnie ukrywają koszty działania. Nie jest to jednak przejaw próby ukrywania rzeczywistych kosztów biznesowych, ale głównie niechęć do ujawniania nakładów inwestycyjnych na nowe technologie komunikacji. W rzeczywistości koszty stricte biznesowe są w e-banku o wiele niższe niż u „tradycyjnego” konkurenta. Przede wszystkim e-bank nie musi utrzymywać kosztownych sieci oddziałów, nie potrzebuje również armii pracowników, tzw. front-office. Tę funkcję przejęli doradcy bankowi komunikujący się z klientami za pomocą telefonu, poczty elektronicznej lub za pomocą chatu, czyli internetowej pogawędki.
Telefon stał się w Polsce podstawowym narzędziem pozwalającym na ograniczanie kosztów działania banków. Szacunkowo transakcja wykonana za pomocą telefonu oznacza 10-15 proc. mniejsze koszty jej przeprowadzenia w porównaniu z tą samą transakcją wykonaną w okienku bankowym. Jeszcze tańsza jest ta sama transakcja wykonana z ekranu domowego komputera — szacunki mówią nawet o 30-40-proc. obniżeniu ogólnych jej kosztów.
Nie jest jednak tak różowo. Mniejsze koszty działania e-banków przekładają się, oczywiście, bezpośrednio na oprocentowanie depozytów i rachunków osobistych, jednak nadal dość wysokie pozostają koszty ponoszone przez klienta. O ile korzystający z telefonicznego kanału dostępu mają do dyspozycji bezpłatne bądź niskopłatne wydzielone linie 0800- i 0801-, o tyle większość internautów-klientów e-banków nadal jest skazana na łącza Telekomunikacji Polskiej, które wciąż plasują „polski dostęp do Internetu” w gronie najdroższych w Europie. Wykonanie transakcji przelewu, np. w mBanku czy Inteligo przy wykorzystaniu połączenia modemowego, zajmuje 6-7 minut. Trzyminutowy impuls „internetowy” to koszt 35 gr.
Do głównych zalet procesów realizowanych przez sieć internetową należałoby jednocześnie — oprócz mniejszych kosztów — zaliczyć:
n czas (skrócenie czasu realizacji i wydłużenie czasu dostępu),
n geografia (niezależność procesów biznesowych od odległości geograficznej),
n automatyczna reakcja (możliwość automatycznej reakcji na sygnał inicjujący proces biznesowy).
— To wszystko sprawia, że możemy zaoferować naszym klientom atrakcyjne warunki finansowe. Niektóre usługi są oferowane za darmo, a przychody z odsetek ciągle przewyższają koszty utrzymania konta. Nie zapominajmy jednak o klientach indywidualnych, dla których często brak darmowego dostępu do Internetu w pracy czy szkole lub brak stałego łącza internetowego w domu jest powodem do obaw o wysokie koszty impulsu internetowego w połączeniu modemowym. Rozwiązaniem dla takich osób jest usługa „Płacę SMS-em”, która pozwala na dokonywanie wszystkich transakcji z poziomu menu telefonu komórkowego — mówi Tomasz Kaźmierowski, prezes Inteligo Financial Services.
Ale tak jak zalety, po stronie kosztów są i bariery hamujące przyrost bazy klienckiej bankowości internetowej. To:
n mała przepustowość sieci i trudności z dostępem do niej,
n wysokie koszty sprzętu komputerowego i połączeń.
Z analiz Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową wynika, że w perspektywie 2005 r. podstawową metodą dostępu do bankowości internetowej w Polsce będzie komputer osobisty. Jednak dla klienta indywidualnego najbardziej atrakcyjny kanał kontaktu stanowić powinien telefon komórkowy, przystosowany do operacji internetowych, przede wszystkim ze względu na najniższy koszt.
