E-biznes czasami gra nieuczciwie

opublikowano: 04-07-2013, 00:00

Prawo na starcie: Wirtualny rynek to atrakcyjne miejsce dla biznesu. Ale nie wszyscy stosują się do przepisów

Naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa, wprowadzające w błąd oznaczenie towarów i usług, naśladowanie produktów, nieuczciwa lub zakazana reklama, organizowanie systemu sprzedaży lawinowej to niektóre z wielu nieuczciwych zagrań stosowanych w działalności gospodarczej online. W praktyce dochodzą jeszcze: rejestracja domen internetowych wprowadzających w błąd internautów i spam. Wymieniać można długo.

Zobacz więcej

FOT. lusi RGB Stock

— Zwłaszcza młodzi przedsiębiorcy często nie zdają sobie sprawy, że podejmowane przez nich działania w świetle prawa mogą być postrzegane jako naruszające zasady uczciwej konkurencji. Dowiadują się o tym dopiero po fakcie, np. otrzymując wezwanie do zapłaty od konkurencyjnej firmy — zaznacza dr Maria Bogajewska, prawnik z FilipiakBabicz Kancelaria Prawna.

Domeny internetowe

Rejestrator — w przypadku Polski to Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa, wydająca domeny internetowe „.pl” — nie ma obowiązku sprawdzania, czy nazwa domeny nie narusza praw osób trzecich. Zrobić powinien to sam przedsiębiorca.

— A zgodnie z art. 5 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, naruszać prawo będzie oznaczenie, które może wprowadzić klientów w błąd co do tożsamości przedsiębiorstwa, np. poprzez wykorzystanie nazwy, godła, skrótu literowego wcześniej używanego do oznaczenia innego przedsiębiorstwa. Także wykorzystywanie domeny internetowej będącej w obrocie może być uznane za jedną z form oznaczenia przedsiębiorstwa — zaznacza dr Maria Bogajewska. A to, czy domena wprowadza odbiorcę w błąd, ustala się na podstawie jego oceny słuchowej, wizualnej oraz analizy elementów zbieżnych.

— Podmiot, który zarejestrował nazwy domen: www.nekermann.pl, www.neckerman.pl oraz www.nekerman.pl, naruszył — według decyzji Sądu Polubownego ds. Domen Internetowych przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji w Warszawie — prawa Neckermann Polskie Biuro Podróży w Warszawie, a podmiot, który zarejestrował domenę: www.komputronix.pl, naruszył prawa spółki Komputronik — mówi dr Maria Bogajewska.

Jednym z najczęstszych i nieuczciwych zagrań stosowanych w internecie jest cybersquatting. Polega na rejestracji i używaniu domeny internetowej dla czerpania korzyści np. z cudzego znaku towarowego.

— Przykładem cybersquattingu może być rejestracja — jako własnej — domeny z cudzym znakiem w lekko zmienionej formie, z literówką lub inną niewielką modyfikacją, np. gino-rosi.pl zamiast gino-rossi. pl.

Inną formą działań nieuczciwych jest wykorzystywanie znaków towarowych konkurentów jako słów kluczowych w celu skierowania klientów na własną stronę internetową. Takim działaniem będzie np. użycie jako słowa kluczowego znaku towarowego „Adidas” dla sklepu sprzedającego obuwie sportowe innych marek — podaje Ewa Kacperek, radca prawny z kancelarii Hogan Lovells.

Mailing bez zgody

Na konsekwencje prawne można też narazić się, wysyłając informacje o prowadzonej działalności i oferowanych usługach. Mailing też podlega określonym regułom.

— Zakazane jest przesyłanie niezamówionej informacji handlowej skierowanej do odbiorcy, będącego osobą fizyczną, za pomocą środków komunikacji elektronicznej, w szczególności poczty elektronicznej. A informację handlową uważa się za zamówioną, jeżeli odbiorca wyraził zgodę na otrzymywanie jej i udostępnił w tym celu identyfikujący go adres elektroniczny. Jednak udostępnienie adresu e-mailowego na stronie internetowej nie stanowi „wyrażenia zgody” na przesyłanie informacji handlowych. Nie można więc wysyłać informacji, reklam, zaproszeń, zapytań itp. do nieznanych nam osób, bez uzyskania ich uprzedniej zgody, jeśli przesyłane informacje służą do promocji przedsiębiorstwa — uprzedza dr Maria Bogajewska. Duża anonimowość w sieci otwiera również furtkę do czarnego PR, który bywa prowadzony przez, wdawałoby się, niezależnych od przedsiębiorcy internautów.

— Warto jednak pamiętać, że afirmacja przedsiębiorcy, która pochodzi od osób nieujawniających swoich związków z przedsiębiorcą, może być także uznana za działanie nieetyczne i wprowadzające w błąd, a zatem nieuczciwe — twierdzi Ewa Kacperek.

Kara dla nieuczciwych

W przypadku dokonania czynu nieuczciwej konkurencji przedsiębiorca, którego interes został naruszony, może żądać m.in.: zaniechania niedozwolonych działań, usunięcia skutków niedozwolonych działań, złożenia jednokrotnego lub wielokrotnego oświadczenia odpowiedniej treścii w odpowiedniej formie, naprawienia wyrządzonej szkody, wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści, na zasadach ogólnych, zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na określony cel społeczny.

— Dla pewnej grupy czynów nieuczciwej konkurencji ustawa przewiduje także sankcje karne. Należą do nich np. ujawnienie lub wykorzystanie we własnej działalności tajemnicy cudzego przedsiębiorstwa, kopiowanie zewnętrznej postaci produktu innego przedsiębiorcy lub wprowadzanie takiego produktu do obrotu, stwarzając przy tym możliwość wprowadzenia klientów w błąd co do tożsamości producenta (podrabianie), czy też błędne oznaczanie (lub nieoznaczanie wbrew obowiązkowi) towarów lub usług i w ten sposób wprowadzanie klientów w błąd w zakresie pochodzenia, ilości i jakości produktu — wylicza dr Maria Bogajewska.

OKIEM EKSPERTA

Na bakier z dobrym obyczajem

RAFAŁ STĘPNIEWSKI

RzetelnyRegulamin.pl

Często spotykanym, nieuczciwym działaniem przedsiębiorców w sieci jest „naciąganie” klientów na płatne usługi. Przykładem są tzw. okresy testowe, w których należy wypowiedzieć umowę przed upływem okresu bezpłatnego. Jeżeli tego nie zrobimy, wówczas będziemy zobowiązani do zapłaty. Oczywiście wszystko jest skrupulatnie opisane w regulaminie, który akceptujemy bez czytania. Działania tego typu są oczywiście bezprawne i ścigane z urzędu przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

W zakresie handlu internetowego częstym nadużyciem ze strony właścicieli sklepów jest również brak zwrotu kosztów przesyłki, w przypadku odstąpienia przez konsumenta od umowy. Jeżeli klient kupi w sklepie internetowym towar i zapłaci za niego np. 100 zł oraz 20 zł za przesyłkę, wówczas, odstępując od takiej umowy w ciągu 10 dni od daty otrzymania paczki, sklep ma obowiązek zwrócić mu 120 zł. Często jednak zwracana jest kwota samego towaru, bez kosztów dostawy. Praktyka taka jest niezgodna z przepisami prawa i może drogo kosztować przedsiębiorcę (10 proc. przychodów za rok poprzedni). Mimo że wielu przedsiębiorców stosuje takie zapisy w regulaminie, nie mają one mocy prawnej, ale narażają ich jedynie na duże koszty sprawy sądowej przed Sądem Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu