E-learning sprawdza się w dużych firmach

Agnieszka Ostojska
opublikowano: 2002-11-28 00:00

System szkoleń via Internet pozwala na redukcję kosztów administracji, organizacji szkoleń, delegacji pracowniczych. Zanim jednak pozwoli na oszczędności, wymaga sporych inwestycji. Jak twierdzą specjaliści, pieniądze te mają szansę się zwrócić jedynie w organizacjach o dużych potrzebach szkoleniowych.

Nauka korespondencyjna znana jest od dawna. E-learning uważany jest za jej nowoczesną odmianę. Współczesne kursy, choć bazują na dawnej idei, wykorzystują ostatnie nowinki technologiczne i, jak twierdzą specjaliści, są o wiele skuteczniejsze. Według Forrester Research, agencji badań branży IT oraz Internetu, e-learnig to najdynamiczniej rozwijający się sektor w branży IT. O zaletach metody nauczania na odległość przekonane są przede wszystkim firmy i organizacje, którym nowoczesna technologia ułatwia szkolenie personelu. Dużą przewagą tego typu kursów jest ich relatywnie niski koszt.

— Tego typu szkolenia mają sens w dużych organizacjach, gdzie jest stała potrzeba szkolenia kadry i gdzie dzięki temu można osiągnąć efekt skali. Wówczas inwestycja w system szkoleniowy ma szansę przynieść firmie oszczędności — wyjaśnia Danuta Seliga, kierownik projektu w E-Media Consulting.

Duże organizacje, takie jak banki czy producenci nowoczesnego sprzętu, wydają na szkolenia personelu ogromne pieniądze. Dzięki zastosowaniu kursów w sieci można szybko przeszkolić dużą liczbę osób i kosztuje to mniej niż organizacja tradycyjnych form szkoleniowych.

— Przy dzisiejszej konkurencji liczy się czas. Firma wprowadzając nowość musi jak najszybciej przeszkolić swoich pracowników. Przy tradycyjnych szkoleniach proces wdrażania nowego produktu trwa od 3 do 6 miesięcy. Szkolenia odbywające się poza miejscem pracy odrywają od obowiązków i sporo kosztują. Kursy w Intranecie czy Internecie mają tę zaletę, że zabierają mniej czasu, a dają lepsze rezultaty. Poza tym pozwalają pracodawcy kontrolować rozwój kwalifikacji pracowników — wyjaśnia Dariusz Chwiejczak, dyrektor generalny Cisco Poland.

W systemy zarządzania wiedzą inwestują przede wszystkim duże firmy, również ze względu na ich wysoki koszt. Jak przyznają specjaliści, dzięki temu przedsiębiorstwo w następnych latach jest w stanie zaoszczędzić ich wielokrotność.

— Aby system działał sprawnie, potrzeba najnowocześniejszego sprzętu. Dlatego na system e-learningowy w organizacji, zatrudniającej około 1 tys. osób, wydaje się minimum 1 mln dolarów (4 mln zł). Połowa tej kwoty pochłania sam system e-learningowy. Drugie 0,5 mln kosztuje odpowiednia infrastruktura, czyli odpowiednio przystosowane komputery, sieć itp. Ostateczna kwota zależy w dużej mierze od poziomu zaawansowania technologicznego firmowego sprzętu — wyjaśnia Igor Sikorski, dyrektor do spraw rynku Cisco Poland.

Przyznaje, że oprócz tych wydatków, firma musi oddzielnie płacić za same szkolenia i licencje programów. Przy zatrudnieniu 1 tys. osób wydatek ten nie powinien przekroczyć kwoty 100 tys. USD (400 tys. zł).

Mimo wysokich kosztów, z dobrodziejstw kursów e-learningowych korzystają również małe i średnie firmy. Nie kupują co prawda systemów do zarządzania wiedzą, ale korzystają z istniejących już sieci i szkoleń.

— Nie zlecają zwykle wykonania szkolenia na miarę. Decydują się na kupno gotowego, standardowego kursu lub wysyłają pracowników do firmy organizującej tego typu szkolenia — dodaje Danuta Seliga.

Specjaliści z branży przyznają, że na Zachodzie istnieją „wypożyczalnie” nie tylko samych szkoleń, ale również całych systemów do edukacji e-learnigowej. Firmy mają szanse na korzystanie z nowoczesnego sprzętu, nie ponosząc wielkich kosztów jednorazowej inwestycji.

Posiadanie w firmie systemu zarządzania wiedzą pozwala nie tylko na kontrolę postępów w nauce poszczególnych pracowników. Zmniejsza również koszty administracji edukacji pracowników. Dla firmy zatrudniającej około 1 tys. osób dział szkoleń może efektywnie obsługiwać jedna osoba. Powiadomienia o kursach, ich efektach dokonuje automatycznie sam system.

— Instytucja mająca system elektronicznych szkoleń ma kontrolę nad tym, co robią uczestnicy. Ile czasu potrzeba im na opanowanie danej części materiału, z czym mają kłopoty, co powinni powtórzyć. Zyskują na tym równeż sami, zainteresowani. Rzadko się zdarza, aby w trakcie tradycyjnego szkolenia mieli oni możliwość tak indywidualnego podejścia — tłumaczy Janusz Poloczek, dyrektor zarządzający firmy e-Commerce Vision.

Według specjalistów, szkolenia e-learnigowe nie zastąpią w pełni tradycyjnych kursów.

— Nie da się poprowadzić szkolenia z zakresu miękkich umiejętności via Internet. Taki kurs może być uzupełnieniem głównego szkolenia, w którym zawarte są wskazówki teoretyczne. Zdobycie niektórych umiejętności wymaga bezpośrednich kontaktów z trenerem. Przykładowo handlowcy nie nauczą się rozmawiać z klientem jedynie dzięki wskazówkom z komputera. Są natomiast w stanie przyswoić wiedzę z zakresu prawa, rachunkowości czy obsługi nowych urządzeń — przyznaje Danuta Seliga, kierownik projektu w E-Media Consulting.