E-podpis może wreszcie wystartować

Kamil Kosiński
opublikowano: 2002-11-27 00:00

Minister gospodarki upoważnił spółkę Centrast do wykonywania w jego imieniu zadań wynikających z ustawy o podpisie elektronicznym. Podmiotom chcącym sprzedawać zestawy służące do składania rodzących skutki prawne e-podpisów pozwoli to rozpocząć działalność.

Jacek Piechota, minister gospodarki, upoważnił spółkę Centrast do wykonywania w jego imieniu zadań wynikających z ustawy o podpisie elektronicznym. Upoważnienie udzielone Centrastowi umożliwia rozpoczęcie działalności podmiotom, które będą wydawać certyfikaty służące do składania podpisów elektronicznych, mających skutki prawne.

— Po wpisaniu firmy ubiegającej się o wydawanie takich certyfikatów na listę Ministerstwa Gospodarki, jesteśmy gotowi następnego dnia wydać jej zaświadczenie umożliwiające rozpoczęcie działalności — twierdzi Kazimierz Ferenc, prezes Centrastu.

W praktyce pierwsze upoważnienia dla podmiotów mających świadczyć usługi certyfikacyjne związane z kwalifikowanym e-podpisem zostaną wydane za 2-3 tygodnie. Ustawa o podpisie elektronicznym, która formalnie obowiązuje od 16 sierpnia 2002 r., praktycznie wejdzie więc w życie dopiero po 4 miesiącach od tej daty.

— Upoważnienie Centrastu do prowadzenia działań wynikających z ustawy nie było tylko aktem formalnym. Trzeba było zbudować odpowiednią infrastrukturę i zweryfikować spółkę. Oprócz kontrolerów z Ministerstwa Gospodarki, Centrast był badany przez firmę Ernst & Young, a to też trwało kilka tygodni — wyjaśnia Jerzy Molak, dyrektor Departamentu Handlu i Usług Ministerstwa Gospodarki.

Zapewnienie o tym, że upoważnienie Centrastu nie było tylko aktem formalnym, jest jednak nieścisłe. Będący spółką prawa handlowego Centrast miał bowiem ustawowo zagwarantowane powierzenie tej działalności. Wzbudziło to sprzeciwy innych firm. Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji (PIIT) zwróciła się nawet ze swoimi zastrzeżeniami w tej sprawie do Trybunału Konstytucyjnego.

— Rzeczywiście ten przepis jest kwestionowany przez PIIT. Jest nawet przedmiotem skargi do Trybunału Konstytucyjnego. Moja decyzja spełnia jednak po prostu warunki ustawy — broni się Jacek Piechota.

Przedstawiciele ministerstwa i Centrastu dodają, że decyzja Jacka Piechoty nie stawia firmy na uprzywilejowanej pozycji, gdyż nie zamierza ona wydawać ogólnodostępnych certyfikatów służących do składania podpisu elektronicznego. Poza tym nie jest żadną formą zamówienia publicznego, gdyż Centrast swoje usługi na rzecz Ministerstwa Gospodarki świadczy bezpłatnie. Przedstawiciel głównego akcjonariusza zapewnia, że w tej ostatniej kwestii nic się nie zmieni.

— Obecnie Centrast to bardziej urząd niż spółka prawa handlowego. Jak będzie wyglądało jego działanie w przyszłości, trudno na razie powiedzieć. Jest to problem dla akcjonariuszy, w tym dla największego, jakim jest NBP. Oczekujemy na przedstawienie przez zarząd spółki biznesplanu, z którego będzie wynikało, z czego firma ma się utrzymywać. Centrast nie będzie jednak na pewno pobierał opłat za wydawanie zaświadczeń certyfikacyjnych — dodaje Tomasz Pasikowski, członek zarządu Narodowego Banku Polskiego.