E-sklepy tylko dla Polaków

Paulina Kostro
21-04-2016, 22:00

Rodzime sklepy internetowe nie są przygotowane na ekspansję, choć to dla nich szansa na większe zyski

Jak wynika z danych Forrester, aż 84 proc. internautów na świecie kupuje zagraniczne produkty online. Mimo to zaledwie 7,5 proc. małych i średnich przedsiębiorstw w Europie sprzedaje swoje produkty poza granicami kraju. Szacuje się, że do 2018 r. wartość handlu transgranicznego w Europie przekroczy 40 mld EUR. Jak to wygląda w Polsce? Rodzime e-sklepy nie są gotowe na zagranicznego klienta. Według badania przeprowadzonego przez Praktycy.com na zlecenie Sociomantic Labs, zaledwie 14,7 proc. z nich ma stronę internetową przetłumaczoną na co najmniej jeden język obcy, a jedynie 6 proc. korzysta z zagranicznych domen.

Niemal wszystkie firmy, które dokonały tłumaczenia, wybrały język angielski. 54,5 proc. z nich poprzestało tylko na jednej obcojęzycznej wersji serwisu. 45,5 proc. sklepów internetowych, które zdecydowały się na więcej wersji językowych witryny, wybierało dodatkowo język niemiecki (22,7 proc.), francuski (22,7 proc.) lub rosyjski (13,6 proc.). — Właściciele polskich sklepów internetowych najczęściej wychodzą z założenia, że ich firmy są za małe, aby zdecydować się na ekspansję na zagraniczne rynki, i uważają, że nie mają wystarczających zasobów, aby konkurować z e-biznesem z innych krajów. Dlatego nie podejmują działań, które mogą przyciągnąć zagranicznych konsumentów — nie tłumaczą witryn na języki obce, nie dostosowują metod płatności, np. poprzez umożliwienie dokonania zakupu w obcej walucie. Kolejnym problemem jest bariera językowa — stanowi ona blokadę, zwłaszcza dla tych firm, które dotychczas nie współpracowały z zagranicznymi podmiotami. Do tego dochodzą, często nieuzasadnione, obawy związane z wysokimi kosztami promocji za granicą.

To prawda, że w przypadku prowadzenia kampanii telewizyjnej w zagranicznych mediach koszty byłyby bardzo wysokie. Inaczej jednak wygląda kwestia promocji w internecie. W przypadku reklamy internetowej można rozpocząć działania na niewielką skalę, kierując pierwsze kampanie reklamowe do precyzyjnie określonej grupy docelowej ze spersonalizowanym przekazem. W miarę upływu czasu warto zwiększać skalę działań i rozszerzać grono konsumentów, z myślą o których prowadzone będą kampanie marketingowe — mówi Maciej Wyszyński, dyrektor zarządzający rynkami DACH, CEE oraz MEA w Sociomantic Labs.

Którędy po zyski

Jak dotrzeć na zagraniczny rynek? Przede wszystkim należy odpowiedzieć sobie na pytanie, do jakich klientów chcemy trafić i jaki rynek będzie najlepszy dla towarów, które oferujemy. Nie należy patrzeć na ekspansję wyłącznie przez pryzmat bliskiego położenia i sprawnej logistyki. — Pierwszym krokiem internacjonalizacji e-biznesu może być po prostu przetłumaczenie oferty sklepu internetowego na język obcy — na początek wystarczy jeden. To pozwoli ograniczyć koszty do minimum. Dzięki temu otworzymy się na obcokrajowców mieszkających w Polsce.

Drugim krokiem w internacjonalizacji biznesu może być udostępnienie oferty sklepów Polakom mieszkającym za granicą — w samej Wielkiej Brytanii według danych ONS mieszka ok. 853 tys. Polaków. Wówczas koszty ekspansji ograniczają się tylko do wdrożenia płatności w innych walutach w sklepie internetowym oraz do lokalnej kampanii promocyjnej. A efekty w postaci wzrostu przychodów i zysków mogą w krótkim czasie przerosnąć oczekiwania — komentuje Maciej Wyszyński.

Płatności w innej walucie mogą być mocnym atutem, bo umożliwia je klientom zaledwie 6,6 proc. sklepów internetowych. Kolejnym dobrym posunięciem może być wykupienie domen regionalnych, np. „.de” czy „.co.uk”. Oczywiście na początku nie musimy tłumaczyć witryny na wiele języków — najlepszym wyborem jest język angielski, chyba że nasz produkt ma grupę docelową z konkretnego kraju. Warto pamiętać, że europejscy konsumenci różnią się pod względem zakupowych preferencji. Według badań, Niemcy stawiają na wysoką jakość produktów, Polacy największą uwagę zwracają na cenę, a Skandynawowie dużo wydają i zwracają mało towarów.

Specjalnie dla…

Jest też coś, co łączy wszystkich konsumentów. Okazuje się, że każdy klient, bez względu na szerokość geograficzną, oczekuje spersonalizowanych przekazów reklamowych, e-maili czy newsletterów. Dodatkowo wykorzystanie nowych technologii sprzedażowych, np. programmatic buying (polegającej na automatyzacji zakupu reklamy odsłona po odsłonie w czasie rzeczywistym), zwiększa szansę na wzrost konkurencyjności. Penetracja tej technologii w rynku reklamowym do 2017 r. osiągnie 60 proc. w Holandii, 59 proc. w Wielkiej Brytanii, 56 proc. we Francji, 33 proc. w Niemczech i 31 proc. w Hiszpanii. Dla porównania, według Sociomantic Labs, jej udział w wydatkach na reklamę online w Polsce w 2015 r. szacowano na 10 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paulina Kostro

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / E-sklepy tylko dla Polaków