E-społeczności wolą dyskusje niż zakupy

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2016-09-19 22:00

Na Facebooku inspiracja jest ważniejsza od promocji. Media społecznościowe nie są jednak dla e-commerce stracone.

Na portalach społecznościowych konsumenci oczekują od firm przede wszystkim inspiracji (31 proc.), informowania o nowych produktach i usługach (27 proc.), promocji i konkursów (25 proc.). 17 proc. użytkowników tych mediów liczy też na to, że producenci i dostawcy będą z nimi, jako fanami marek, konsultować swoje nowe oferty — wynika z raportu Izby Gospodarki Elektronicznej „Lubię to czy kupuję to”. Dwie trzecie klientów kupuje w różnych kanałach. Jedna czwarta na jednym urządzeniu zaczyna transakcję, a na innym kończy — i to właśnie inspiracja jest pierwszym krokiem do przyciągnięcia uwagi nabywców. Media społecznościowe są jednym z najbliższych konsumentowi punktów styku z marką. To w nich dzielimy się doświadczeniami zakupowymi (39 proc. wskazań). E-konsumenci nie lubią jednak nachalnej reklamy w tzw. social mediach. Co więcej, nie traktują takich stron w kategoriach sklepów internetowych, raczej widzą w nich swoiste witryny i fora konsumenckie. To stoi w sprzeczności z rzekomo coraz popularniejszym zjawiskiem f-commerce, czyli zakupami w takich serwisach jak Facebook.

— Użytkownicy Facebooka kupują czasem produkty i usługi, z którymi zetknęli się w tym serwisie. Nadawanie temu zjawisku szumnej nazwy f-commerce uważam jednak za przesadę. To tak jakby ze sklepów, które pozyskują ruch z Google’a, zrobić osobny segment rynku: g-commerce — uważa Marek Sodolski, wiceprezes ds. sprzedaży i marketingu w e-point. W najnowszych badaniach dotyczących e- i m-commerce widać wyraźnie, że konieczność logowania i rejestracji w sklepie internetowym to dwa najważniejsze czynniki zniechęcające konsumentów do zakupu. © Ⓟ

46 proc. Taki odsetek użytkowników mediów społecznościowych przyznaje, że w nich poznaje nowe marki produktów.