ECB ściął stopy do 4,25 proc.

Magda Kozmana
opublikowano: 2001-08-31 00:00

ECB ściął stopy do 4,25 proc.

Europejski Bank Centralny obniżył wczoraj stopy procentowe o 25 punktów bazowych. Długo oczekiwana, ale niewielka obniżka może okazać się niewystarczająca do ożywienia gospodarki dwunastu państw strefy euro.

Obawy o niski wzrost gospodarki Eurolandu przeważyły wczoraj nad dbałością o inflację. ECB po raz drugi w tym roku ściął stopy o 25 pkt. Główna stopa refinansowa wynosi obecnie 4,25 proc., stopa pożyczek z banku centralnego 5,25 proc., a depozytów 3,25 proc.

Chwila euforii

Obniżka i zapewnienie Wima Duisenberga, prezesa ECB, o zbiciu inflacji do 2 proc. w pierwszej połowie 2002 r. wpłynęła na euro, które przebiło poziom 91 centów.

Nie było jednak euforii na giełdach. Europejskie spółki nie mogą w ostatnim czasie pochwalić się dobrymi wynikami. Korzystne wyniki osiągają często kosztem wstrzymanych inwestycji, zahamowanej ekspansji czy redukcji kosztów. Ponoć największe problemy mają niemieckie firmy budowlane.

Decyzja ECB była w dużej mierze spowodowana presją ze strony biznesu. Do końca roku cięć stóp może być więcej.

Poważne zaległości

ECB, który w tym roku tylko raz ściął stopy — 10 maja o 25 pkt. — musi teraz „nadrabiać zaległości”. Amerykański bank centralny Fed robił to już siedmiokrotnie, bank Anglii — cztery razy, zaś bank Japonii po obniżeniu stóp niemal do zera zdecydował się nawet na wpompowanie w gospodarkę więcej pieniędzy, by pomóc w jej ożywieniu.

— Jestem zaniepokojony niskim wzrostem gospodarczym i wpływem, jaki ma on na budżety państw, zobligowanych do wypełniania kryteriów z Maastricht — mówi prezes ECB.

Przyznał, że rozmiary spowolnienia amerykańskiej gospodarki i jego wpływ na Europę jest większy niż się wcześniej spodziewał.