Efekt stycznia? Był już w grudniu

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 2005-01-06 00:00

Stało się. Zagraniczni gracze pozbywają się polskich akcji. Nie będzie sezonowych wzrostów, czyli efektu stycznia.

Korektę na giełdzie wymusiły spadki na rynku walutowym. Złoty we wtorek późnym popołudniem wyraźnie zaczął tracić na wartości. To był bardzo ważny sygnał dla GPW, bo słaby złoty zmniejsza atrakcyjność polskich akcji dla zagranicznych graczy. Giełda we wtorek nie zdążyła z reakcją, więc prawdziwe spadki przyszły dopiero w środę

Inwestorzy giełdowi od początku środowej sesji ruszyli do sprzedaży akcji. Wczoraj indeks WIG20 stracił 2,3 proc., a WIG 1,9 proc. Wśród spółek z WIG20 najbardziej taniał KGHM (-5,2 proc.), który dodatkowo tracił na osłabieniu notowań miedzi. Wysokie spadki zanotowały też TP (-1,5 proc.), PKO BP (-2,8 proc.) i PKN Orlen (-3,6 proc.).

Fundusze w kłopocie

Paniki na szczęście jeszcze nie ma.

— Spadków można było się spodziewać — ostatnie wzrosty były napędzane napływem kapitału zagranicznego. Zagraniczni inwestorzy wchodzili, bo słabł dolar w stosunku do złotego. Teraz na rynku walutowym sytuacja się zmieniła, więc zagranica zaczyna wychodzić z Polski — przyznaje Sebastnian Słomka, szef działu analiz BDM PKO BP.

Na jednej sesji wyprzedaży raczej się nie skończy.

— Jeśli inwestorzy przystąpią do lawinowej wyprzedaży, to spadki mogą przybrać na sile. To mogłoby grozić paniką — ostrzega Katarzyna Płaczek, analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego.

W bardzo trudnej sytuacji znalzly się polskie fundusze emerytalne i inwestycjne.

— Nie można wykluczyć, że naszym funduszom sytuacja wymknie się spod kontroli. Pozostały one z pełnymi portfelami akcji, a zagranica przestała kupować. Teraz sprzedaje i realizuje zyski — mówi Mirosław Saj, analityk BISE.

Szukając wsparcia

Jeśli nie będzie komu kupować akcji, rynek może się załamać. Komentarze specjalistów od analizy technicznej nie są najlepsze.

— Na wykresie indeksu WIG20 główne wsparcia zostały pokonane. Kolejne znajduje się na poziomie około 1900 pkt. Nie wykluczone, że wkrótce będzie ono testowane, nawet jutro. Kolejny poziom wsparcia znajduje się na 1850 pkt — mówi Katarzyna Płaczek, analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego.

Po środowej sesji wiadomo, że trudno będzie o efekt stycznia, czyli sezonowe wzrosty.

— Raczej nie ma co liczyć na efekt stycznia. Na koniec miesiąca indeks WIG20 może być wart około 1850 pkt — przewiduje analityk BDM.

To oznacza spadek o kilka proc.

— Scenariusz na najbliższe miesiące nie jest najlepszy. W pierwszym półroczu WIG20 może spaść o 300-400 pkt — prognozuje analityk BISE.

Specjaliści pocieszają, że lepszy powinien być koniec 2005 roku.