Aglomeracja Poznańska zwana często Metropolią zajmuje obszar ok. 20 gmin i według prezydenta miasta Ryszarda Grobelnego ma blisko 1 mln mieszkańców. Posiada dobrą sieć komunikacyjną na osi wschód — zachód, dowiązaną do krajowej sieci transportu drogowego i kolejowego, ale gorszą, bez takich dowiązań, na linii północ — południe. Stąd powstała w poznańskim ratuszu strategia rozwoju komunikacyjnego miasta. Jej najważniejszym punktem jest rozwój kolei metropolitalnej, która ma powiązać sieć komunikacyjną z kolejową, nie zaś z układem przestrzennym, tworzonym głównie na skutek inwestycji deweloperskich. Drugim istotnym elementem sieci komunikacyjnej miast ma być transport szynowy. Prezydent Grobelny nie ukrywa przy tym, że liczy na wsparcie tych inwestycji miejskich z dotacji unijnych.

— Poznań ma najwyższą liczbę samochodów na 1000 mieszkańców — 540, gdy średnia europejska wynosi 480, w dużych miastach Europy jest to poniżej 400. Istotnym elementem jest więc zmiana nawyków komunikacyjnych mieszkańców, nie tylko wdrożenie twardych inwestycji infrastrukturalnych — mówił Ryszard Grobelny podczas zorganizowanej przez Green Cross Poland debaty, dotyczącej nowych perspektyw rozwoju infrastruktury drogowej i elektroenergetycznej w Polsce.
Według Adama Sadowskiego, dyrektora ds. zarządzania kontraktami w firmie Strabag, tego typu strategie rozwoju infrastruktury miejskiej są obecnie wykonalne i możliwe do realizacji dzięki temu, iż pojawił się w miastach w ciągu ostatnich kilkunastu lat nowy typ kadry menedżerskiej.
— Podstawą udanej inwestycji jest dialog, czyli wysłuchanie wzajemne partnerów społecznych — mieszkańców, władz miejskich, organizacji pozarządowych — oraz przedstawicieli inwestora. Sztuką jest doprowadzenie do takiego dialogu, aby wszystkie problemy sprawnie rozwiązywać: procentuje to czasem, mniejszym zużyciem zasobów i pracochłonnością i pozytywnie odbija sie na budżecie inwestycji i miast — stwierdził Adam Sadowski.
Jego zdaniem, pojawienie się urzędników, którzy potrafią tego typu dialog poprowadzić, świadczy o tym, że inwestycje w personel urzędów i jego szkolenia zaczynają się zwracać. Jak jednak zgodzili się wszyscy paneliści, w tworzeniu nowego typu inwestycji miejskich zmierzających do poprawy efektywności energetycznej, stworzenia sprawnej sieci transportu publicznego i zmniejszenia zużycia energii przeszkodą są źle napisane akty prawne — ustawa o planowaniu przestrzennym i Prawo zamówień publicznych. Jak stwierdził prezydent Grobelny, ich ułomność powoduje, iż tworzy się kolejne specustawy obejmujące poszczególne obszary działania samorządu — od dróg, po gospodarkę odpadami. Zwykle owe specustawy załatwiają jedynie doraźne problemy, przyczyniając się jednocześnie do psucia prawa, które np. dla inwestycji drogowych zmienia się z roku na rok. Kolejnym problemem jest efektywność energetyczna.
Polskie sieci elektroenergetyczne pochodzą z lat 60/70 i wymagają pilnej przebudowy oraz budowy nowych odcinków. Sieci kablowe 110 kV — jedyne, których położenie nie powoduje protestów w miastach — są przy tym najdroższe i nie zawsze można je wdrożyć. Jednak daleko większy jest problem z wybudowaniem podstawowych sieci wyższych napięć, jakimi są sieci liniowe.
— Wszyscy chcemy mieć w domy prąd, ogrzewanie, ale nikt nie chce mieszkać z pobliżuurządzeń dzięki którym energia jest dostarczana do naszych mieszkań, ogromnych słupów, transformatorów — mówi prof. Aleksandra Rakowska, zastępca dyrektora Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Poznańskiej. Podaje jednak przykłady krajów w których próbowano rozwiązać ten problem. Na przykład na Islandii stawiane są słupy zaprojektowane jako przestrzenne konstrukcje mające kształt zwierząt czy znanych postaci z kreskówek. Spełniają taką samą rolę jak zwykłe słupy, ale nie budzą oporów społecznych, ułatwiając inwestycje energetykom. O tym, że nie łatwo przekonać jest właścicieli nieruchomości przekonani są także przedstawiciele Enei Operator.
— Problem, jeśli chodzi o realizację inwestycji liniowych, jest wyraźny. Realizujemy je nie na własnych gruntach, lecz prywatnych, i staramy sie wykorzystać instytucje służebności przesyłu zawartą w Kodeksie cywilnym, aby za godziwym wynagrodzeniem pozyskać zezwolenie od właściciela nieruchomości. To są procesy długotrwałe, bo nasza spółka obejmuje teren 6 województw, mamy ponad 111 tys. km linii elektroenergetycznych — mówi Dariusz Strzelecki, dyrektor Departamentu Planowania i Rozwoju ENEA Operator.
Energetycy, za pomocą takich rozwiązań jak inteligentne liczniki chcieliby umożliwić odbiorcom regulowanie zużycia energii, czyli jej oszczędzanie oraz — w przypadku wytwarzania energii, np. poprzez panele słoneczne czy turbiny wiatrowe — wejście do sieci elektroenergetycznej i kompensację zużycia dostawami energii własnej. Rozwiązaniem takim zainteresowane są także miasta, np. Poznań, który chce instalować panele słoneczne na obiektach użyteczności publicznej.