Napędy hybrydowe są w zasięgu tylko dużych przedsiębiorstw
Polskie spółki w porównaniu do zachodnioeuropejskich są mniej zainteresowane flotami ekologicznych samochodów służbowych. Zapytań o auta z napędem hybrydowym jest niewiele przede wszystkim ze względu na ich cenę. Z badania "Barometr ekologiczny branży flotowej", przeprowadzonego przez ALD Automotive, wynika, że tylko duże firmy zatrudniające więcej niż 250 osób są gotowe stosować proekologiczne rozwiązania we flotach. Z danych ALD Automotive wynika także, że w firmowych flotach używa się jedynie 0,23 proc. pojazdów z napędem hybrydowym.
— W KBC Autolease kontrakty na takie samochody stanowią obecnie tylko 1 proc. wszystkich umów — mówi Ireneusz Tymiński, menedżer w KBC Autolease Polska.

Za droga hybryda
W Polsce sprzedaje się rocznie kilkaset aut z napędem hybrydowym. Według ekspertów w najbliższym czasie ten stan się nie zmieni ze względu na wysokie koszty.
— Cena detaliczna najpopularniejszego auta hybrydowego, Toyoty Prius, wynosi około 100 tys. zł. Przedsiębiorca, który rozważa zakup auta, nie zdecyduje się na wyłożenie takiej kwoty, ponieważ może za nią kupić dwa nowe, dobre samochody z silnikiem diesla lub benzynowym. Nawet spodziewane niższe koszty paliwa nie są w stanie zrekompensować wysokiej ceny takiego zakupu — twierdzi Łukasz Żurek, dyrektor handlowy ALD Automotive Polska.
Zachętą do wykorzystywania aut z napędem hybrydowym mogą być regulacje podatkowo-prawne.
— Polskie władze od kilku lat przygotowują się do wprowadzenia tzw. podatku ekologicznego. Jego wysokość będzie zależała od stopnia, w jakim dany samochód przyczynia się do zanieczyszczenia środowiska. Dopiero po wdrożeniu tej regulacji korzystanie z ekologicznej floty przyniesie firmom korzyści finansowe — twierdzi Artur Sulewski, dyrektor handlowy LeasePlan Fleet Management, ekspert Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów.
Nie tylko ulgi
Ekoauta są drogie, a oszczędności, jakie dają, nie są aż tak duże, by ich popularność wzrosła bez zachęt podatkowych. W bardziej rozwiniętych krajach Europy to właśnie uwarunkowania prawne promują modę na ekoflotę.
— W Szwecji nabywca pojazdu ekologicznego jest całkowicie zwolniony z płacenia podatku. Największe europejskie metropolie coraz częściej pobierają wysokie opłaty od kierowców za możliwość wjazdu samochodem do centrum miasta. Jedyną grupą zwolnioną z tych opłat są prowadzący auta z napędem hybrydowym — dodaje Artur Sulewski.
Jednak zdaniem Ireneusza Tymińskiego nie tylko regulacje podatkowe przyczynią się do spopularyzowania napędów hybrydowych.
— Zapotrzebowanie na takie auta wzrośnie, jeśli ich producenci zapewnią odpowiednią jakość i trwałość rozwiązań, szczególnie ogniw baterii oraz układu napędowego. Istotne jest także stworzenie rozległej sieci serwisowej i zapewnienie niskich kosztów eksploatacji. W przeciwnym razie samochody prawdziwie ekologiczne będą przegrywały z ekonomicznymi i sprawdzonymi pojazdami z napędem diesla — twierdzi Ireneusz Tymiński.
W krajach Europy Zachodniej i np. w Australii czy Nowej Zelandii do ekologicznych działań w dużym stopniu zmuszają wymagania rynku.
— Ekologiczny wizerunek staje się atrakcyjny dla przedsiębiorstw, ponieważ klienci coraz częściej zwracają na niego uwagę. Do użytkowania ekologicznych flot może też przekonać troska o środowisko. Wystarczy sobie uświadomić, że roczną emisję dwutlenku węgla przez samochód spalający średnio 10 litrów benzyny na 100 km i pokonujący około 20 tysięcy km w ciągu roku rekompensuje ilość tlenu wytwarzana przez siedem drzew — wylicza Artur Sulewski.
0,23%
Taki odsetek pojazdów hybrydowych jest używany we flotach firmowych w Polsce — według danych ALD Automotive.