Ekokawosz pije ze swojego kubka

Rabat i troska o środowisko mają skłonić niemieckich klientów McDonald’sa do zabierania kubka z domu. U nas taką akcję bez rozgłosu prowadzi Starbucks.

Przychodzisz do McDonald’sa z własnym kubkiem na kawę — dostajesz 10 centów zniżki. Amerykańska sieć zaproponuje to w listopadzie niemieckim konsumentom w około 900 lokalach. Firma od lat, podobnie jak wiele innych, jest krytykowana za generowanie góry śmieci. Na giganta patrzy jednak więcej oczu — o jego decyzji piszą wszystkie media u naszych zachodnich sąsiadów.

Zobacz więcej

Martin Cathrae/Flickr

Według magazynu „Focus”, powołującego się na dane organizacji środowiskowej Deutsche Umwelthilfe, tylko papierowych kubków Niemcy wyrzucają aż 320 tys. na godzinę. Tygodnik „WirstchaftsWoche” dodaje, że na podobny krok zdecydowały się już w Niemczech m.in. Tchibo i wiele niezależnych lokali, wśród nich piekarnie i kioski z kawą. Polskim konsumentom własny kubek w McDonald’sie na razie się nie przyda.

— Na razie nie mamy w planie takiej oferty, ale zawsze dzielimy się pomysłami z różnych krajów — mówi Krzysztof Kłapa, dyrektor ds. korporacyjnych w McDonald’s Polska.

Przypomina, że u nas sieć oferuje poranną kawę za darmo. Idea własnego kubka w sieciowym lokalu nie jest jednak nad Wisłą zupełnie nieznana. Od kilku lat realizuje ją Starbucks. Tłumów z kubkami jednak nie widać.

— To standard wprowadzony na wielu rynkach. Część klientów korzysta z tego rozwiązania ze względu na środowisko, dla części to niewygodne — kubek trzeba nosić w torbie i myć. Tak podana kawa kosztuje u nas 1 zł mniej, ale nie stanowi znaczącej części sprzedaży. Wydaje się, że w tym przypadku ekonomia ma najmniejsze znaczenie — mówi Adam Mularuk, szef Starbucksa CE.

— Nie rozważaliśmy takiej opcji. W przyszłości — być może — twierdzi Tomasz Nowakowski, dyrektor zarządzający piekarnio-kawiarniami Nowakowski Gorąco Polecam.

— Nie zastanawiałem się nad tym, ale mody szybko do nas przenikają, więc może i ta chwyci. Ostatnim przykładem mikrotrendu, który zyskał na znaczeniu, jest popyt na mleko bezlaktozowe. Nietolerancję laktozy ma ułamek społeczeństwa, ale po kawę z takim mlekiem sięga już kilkadziesiąt procent klientów — mówi Adam Ringer, współwłaściciel Green Caffe Nero. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Rolnictwo / Ekokawosz pije ze swojego kubka