Ekologia floty nie uwiodła

Marta Walczak
opublikowano: 23-10-2009, 08:39

Konstruktorzy aut tworzą rozwiązania przyjazne środowisku. Menedżerowie jednak się nimi nie zachwycili.

Zobacz więcej

Firmy zajmujące się wynajmem i leasingiem pojazdów na razie podchodzą sceptycznie do ekologii.

Mimo że konstruowane w ostatnich latach silniki spalinowe emitują znacznie mniej szkodliwych substancji niż wcześniejsze wersje, producenci samochodów poszukują rozwiązań, które całkowicie je zastąpią.

Wodór, prąd czy hybryda

Napęd hybrydowy łączy silnik spalinowy z elektrycznym. Zależnie od typu pojazdu oraz sytuacji w czasie jazdy silniki mogą napędzać samochód jednocześnie lub na zmianę. Takie rozwiązanie sprawdza się szczególnie w ruchu miejskim.

Początkowo producenci mieli wątpliwości, czy napęd hybrydowy ma wystarczający potencjał, aby stać się przełomem technologicznym.

— W świetle gwałtownie zmieniających się warunków ekologicznych i ekonomicznych, Lexus stale traktuje napędy hybrydowe jako technologię perspektywiczną. Jest wiele teorii na temat tego, za ile lat wyczerpią się zasoby możliwej do wydobycia ropy naftowej. Obecnie uważa się, że nastąpi to za około 50 lat. — mówi Monika Małek z Lexusa.

Dość odważne rozwiązanie napędzania pojazdu zastosował koncern Daimler, tworząc model Smart fortwo electric drive. Już od połowy listopada 2009 r. z taśmy produkcyjnej będą zjeżdżać auta, wyposażone w silnik elektryczny o mocy 30 kW. Akumulator litowo-jonowy umożliwia ładowanie praktycznie wszędzie i w bardzo łatwy sposób — wystarczy odpowiednio zabezpieczone gniazdko 230 V. Jedno ładowanie akumulatora wystarcza na 135 kilometrów. W ruchu miejskim taki zasięg jest więcej niż wystarczający. Badania przeprowadzone w dużych aglomeracjach miejskich pokazują, że przeciętne dzienne przejazdy wahają się między 30 a 40 kilometrów. Aby przejechać taką trasę, wystarczy podłączyć akumulator do prądu na trzy godziny. Biorąc pod uwagę koszt energii elektrycznej w Niemczech, samochodem wyposażonym w napęd elektryczny można pokonać 100 km za zaledwie 2 EUR. Za tę kwotę u naszych zachodnich sąsiadów nie można kupić nawet dwóch litrów benzyny.

Wśród koncernów zajmujących się produkcją ekologicznych samochodów jest także Honda. Jej inżynierowie opracowali koncepcję samochodu zasilanego ogniwami paliwowymi, wykorzystującymi wodór jako źródło energii. Auto napędzane w ten sposób może być szybko zatankowane i osiągnąć zasięg porównywalny z tradycyjnym pojazdem wyposażonym w silnik spalinowy.

Korzyści i przyszłość

Oprócz wyeliminowania emisji dwutlenku węgla samochody napędzane wodorem czy prądem mają kilka innych zalet. Przede wszystkim, jak w przypadku wspomnianego już Smarta fortwo, cena "paliwa" jest dużo niższa niż benzyny, a koszty serwisu — mniejsze, ponieważ akumulatory, silniki i inne komponenty elektrycznego zespołu napędowego są bezobsługowe. Ponadto w niektórych miastach (np. w Londynie) obowiązuje opłata za wjazd do ścisłego centrum. Kierowca ekoauta zostanie z niej zwolniony, gdyż jego pojazd nie emituje szkodliwych dla środowiska substancji.

Dzisiaj trudno stwierdzić, która technologia znajdzie największą liczbę zwolenników. Żadne rozwiązanie nie jest jeszcze w pełni gotowe, a ich dopracowanie wymaga wysokich nakładów.

Przeszkodą w rozwoju napędu wodorowego jest niewystarczająca liczba stacji, na których można zatankować auto. Na razie nikomu się nie opłaca ich budować, ponieważ nie wiadomo, jaki będzie popyt na pojazdy zasilane tą metodą. Z drugiej strony — koncerny samochodowe nie mogą rozpocząć masowej produkcji bez pewności, że ich klienci będą mieli gdzie zatankować.

Firmy zajmujące się wynajmem i leasingiem pojazdów na razie podchodzą sceptycznie do tego typu ekologicznych rozwiązań.

— We flotach wciąż nie ma ekologicznych samochodów z silnikami wodorowymi, hybrydowymi, czy elektrycznymi. Główną przyczyną jest wysoki koszt zakupu takiego pojazdu oraz fakt, że z ekonomicznego punktu widzenia używająca ich firma nie odnosi żadnych korzyści — mówi Krzysztof Sosnowski, dyrektor ds. operacyjnych — ING Car Lease.

Opinię tę podziela Radosław Wnuk, dyrektor operacyjny w LeasePlan Fleet Management.

— Podstawową przesłanką przy doborze floty są czynniki ekonomiczne. W cenie hybrydowego kompaktu możemy kupić lub wyleasingować duże, ekonomiczne auta klasy premium. Obecnie we flotach LeasePlan są jedynie cztery auta hybrydowe — mówi Radosław Wnuk.

Dodatkowo w Polsce brakuje przepisów, które motywowałyby do zakupu tego typu samochodów.

— Moda na ekologię jest zdecydowanie zbyt słabym bodźcem dla rozpowszechnienia ekologicznych pojazdów. Sytuację z pewnością mogłyby zmienić odpowiednie działania np. proekologiczne ulgi dla przedsiębiorców — dodaje Krzysztof Sosnowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Walczak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Ekologia floty nie uwiodła