Obrona przed chińskim importem jest tematem najnowszego Panelu Ekonomistów, czyli niezależnego projektu analitycznego, w ramach którego eksperci z uczelni wyższych, instytucji finansowych i ośrodków badawczo-analitycznych dzielą się opiniami na temat ważnych zmian ekonomicznych.
Odpowiedzi wskazują, że wojna handlowa dzieli ekonomistów. Na pytanie, czy Polska powinna popierać zwiększenie barier handlowych na import z Chin do Unii Europejskiej, 42 proc. ankietowanych odpowiedziało, że tak (lub zdecydowanie tak), a 43 proc., że nie (lub zdecydowanie nie). Intrygujący jest fakt, że linia podziału nie przebiega wedle tradycyjnych linii ideowych, tzn. nie jest tak, że za barierami optują ekonomiści o inklinacjach bardziej etatystycznych, a przeciw ci o nastawieniu bardziej liberalnym.
Zwolennicy ochrony rynku podnoszą różne argumenty. Najczęściej są to kwestie dotyczące bezpieczeństwa. Profesor Andrzej Rzońca z SGH napisał w Panelu tak: „Bariery handlowe zubożają wszystkich, a zwłaszcza małe gospodarki otwarte, do których należy Polska. Niemniej w sytuacji, w której w Chinach następuje koncentracja władzy w jednych rękach i rośnie ryzyko konfrontacji z Zachodem, lepiej, żeby do tego zubożenia wszystkich doszło, zanim Chiny staną się silniejsze niż Zachód”.
Z kolei Andrzej Halesiak, członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich, akcentuje znaczenie wsparcia rozwoju krajowych branż. „Dla Polski jednym z kluczowych wyzwań jest dziś rozwój nowych gałęzi w ramach zielonych i nowoczesnych przemysłów, które będą motorem napędowym gospodarki w kolejnych latach. W tym kontekście jednym z wyzwań jest osiągnięcie odpowiedniej skali, bo zdarza się tak, że zanim tę skalę uda się uzyskać, to konkurencja z Chin już dominuje dany rynek”.
Natomiast przeciwny ochronie rynku jest Wojciech Paczos, wykładowca Cardiff University: „Bariery należy stosować tylko w wyjątkowych przypadkach, gdy zagrożona jest racja stanu (na przykład Polska słusznie zabiegała o sankcje na Rosję), lub gdy udowodnione zostanie stosowanie przez Chiny praktyk podważających uczciwą konkurencję”.
W drugim pytaniu Panelu doprecyzowana została kwestia intensywności stosowania barier handlowych. I tutaj ujawnia się generalna niechęć ekonomistów do protekcjonizmu. Aż 58 proc. ankietowanych twierdzi, że bariery powinniśmy stosować rzadko, a kolejne 10 proc., że nigdy. Natomiast 26 proc. ekonomistów uważa, że bariery muszą być stosowane wtedy, gdy w grę wchodzi konkurencja z istotnymi gałęziami polskiej gospodarki. 5 proc. ankietowanych uważa, że bariery należy stosować, co do zasady, zawsze.
Paweł Dobrowolski, główny ekonomista PFR, twierdzi, że Polska powinna korzystać z niskich cen chińskich towarów: „Powinniśmy kupować maksymalnie dużo i maksymalnie tanio np. chińskich paneli i baterii przemysłowych, by najmniejszym kosztem spełnić wymogi wiążących nas regulacji środowiskowych. Jednocześnie z powodu bezpieczeństwa narodowego dopilnować, by software do zarządzania przepływami elektryczności z nowo powstających systemów generowania, przesyłania i przechowywania energii był tworzony wyłącznie przez polskie firmy i by wyłącznie polskie firmy zarządzały przepływami energii w nowo konfigurowanej architekturze sieci”.
Z kolei Grzegorz Poniatowski, konsultant Banku Światowego, ostrzega przed retorsjami: „Poparcie barier handlowych powinno brać pod uwagę ryzyko negatywnych konsekwencji rozpętania wojny handlowej. Niemniej bariery handlowe w formie norm jakościowych czy w celu ochrony przed agresywnymi subsydiami (jak w przypadku samochodów elektrycznych) są uzasadnione”.
