Ekskluzywne karty płatnicze — prestiż czy bomba

Włodzimierz Głowacki, radca prawny, wspólnik zarządzający, Kancelaria Prawnicza Głowacki i Wspólnicy sp. k.
opublikowano: 07-11-2019, 22:00

Ekskluzywne karty płatnicze mogą stać się przyczyną wielu kłopotów.

Problem w tym, że prestiżowe karty kredytowe narażone są na zwiększone zainteresowanie ze strony złodziei, którzy często są doskonale przygotowani do przechwycenia naszych danych. Zjawisko takie jak carding, czyli nielegalne posługiwanie się danymi zawartymi na karcie kredytowej, czy skimming, polegający na bezprawnym skopiowaniu informacji z paska magnetycznego na karcie płatniczej i przechwyceniu przypisanego do karty numeru PIN, należą do coraz częściej popełnianych przestępstw. Wśród przekazywanych przez banki najróżniejszych informacji dotyczących udogodnień i dodatkowych usług związanych z korzystaniem z kart płatniczych trudno znaleźć te, które określałyby ryzyko i sposoby jego ograniczania.

Kto ponosi ryzyko — bank czy klient? Co stanowi prawo? Otóż prawo chroni klientów banków. Po pierwsze przepis art. 46 ust. 1 Ustawy o usługach płatniczych wyraża zasadę ogólną, zgodnie z którą ryzyko przeprowadzenia nieautoryzowanej transakcji płatniczej spoczywa w całości na banku. Zasada ta została wprowadzona przez polskiego ustawodawcę, by dopasować przepisy krajowe do standardów unijnych. Zarówno przepisy unijne, jak i przepisy prawa krajowego stanowią, że jeżeli transakcje zostały zrealizowane bez zgody posiadacza karty i w okolicznościach, za które nie ponosi on odpowiedzialności, oraz jeżeli klient dopełnił obowiązku zgłoszenia faktu utraty karty, to jego odpowiedzialność jest wyłączona. W celu ochrony klientów jako słabszej strony w polemice z bankami to na banki nałożonyzostał również „ciężar udowodnienia, że transakcja płatnicza była autoryzowana przez klienta lub że została wykonana prawidłowo”. W praktyce banki mają możliwość dowodzenia niedochowania należytej staranności przez klienta, co może spowodować przeniesienie odpowiedzialności, jednakże należy pamiętać, że w świetle prawa bank musi niepodważalnie fakt ten udowodnić. Dowodzenie polegające jedynie na spekulacjach jest niewystarczające.

A jak działają w takich sytuacjach banki? Teoretycznie prawo daje nam bardzo skuteczne metody obrony, nawet w sytuacji, gdy bank próbuje nas obciążać kosztami cudzych transakcji. Jednakże banki zwykle krytycznie odnoszą się do obowiązujących przepisów i forsują korzystną dla siebie ich interpretację — skoro podmiot nieuprawniony posłużył się numerem PIN, oznacza to, że numer ten został udostępniony przez samego posiadacza.

I w ten sposób banki odmawiają zwrotu pieniędzy należnych klientom, twierdząc, że klient przyczynił się do ich utraty. Jak orzekają sądy? Sądy, w przeciwieństwie do banków, respektują dyrektywę unijną oraz regulacje wprowadzone przez polskiego ustawodawcę, obciążając banki kosztami nieautoryzowanych transakcji. Sądy przenoszą na banki ciężar udowodnienia autoryzacji zakwestionowanej transakcji przez klienta, co w większości przypadków może okazać się niemożliwe. Doskonale widać to na przykładzie wyroku Sądu Okręgowego w Łodzi (sygn. akt III Ca 1101/16), w którym sąd stwierdził, że aby obciążyć użytkownika karty kosztami nieautoryzowanej transakcji, musiałby on postąpić w sposób sprzeczny ze zdrowym rozsądkiem i życiową praktyką. Problem tylko w tym, że sprawiedliwość wymaga czasu i kosztów, a wypłatami ze skradzionej karty bank obciąży nasze konto od razu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Głowacki, radca prawny, wspólnik zarządzający, Kancelaria Prawnicza Głowacki i Wspólnicy sp. k.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu