Eksperci o "filarach Marcinkiewicza"

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2005-10-03 16:17

Z pięciu filarów przedstawionych przez kandydata PiS na premiera, Kazimierza Marcinkiewicza, dwa - czyli niższe podatki i obniżenie pozapłacowych kosztów pracy - to krok w dobrym kierunku, pozostałe to gospodarka socjalistyczna - uważa szefowa zespołu ekspertów Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych (PKPP) "Lewiatan" dr Małgorzata Krzysztoszek.

Z pięciu filarów przedstawionych przez kandydata PiS na premiera, Kazimierza Marcinkiewicza, dwa - czyli niższe podatki i obniżenie pozapłacowych kosztów pracy - to krok w dobrym kierunku, pozostałe to gospodarka socjalistyczna - uważa szefowa zespołu ekspertów Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych (PKPP) "Lewiatan" dr Małgorzata Krzysztoszek.

    Kazimierz Marcinkiewicz przedstawił w sobotę swój plan składający się z pięciu filarów. Za pierwszy filar uznał "rozwój przez zatrudnienie". Zaproponował tu działania zmierzające do obniżenia podatków, zmniejszenia kosztów pracy, ulgi w podatku dochodowym od osób prawnych i fizycznych, 18-proc. podatek dla małych i średnich przedsiębiorstw, ulgi na tworzenie miejsc pracy.

    Drugi filar to "przyjazne prawo gospodarcze" - uproszczone procedury, mniej licencji i koncesji, przywrócenie państwu sądownictwa gospodarczego. Trzeci filar zakłada zwiększenie inwestycji - Marcinkiewicz zapowiedział powołanie Agencji Inwestycyjnej. Kolejny filar to polityka pieniężna i finansowa - "nie tylko dla inflacji, ale dla rozwoju". Marcinkiewicz zapowiedział też budowę 3 mln mieszkań w ciągu 8 lat.

    "W tym programie są tylko dwa pozytywne elementy; deklaracja niskich podatków i niższych kosztów pracy. Nie chciałabym jednak, by było to wiązane wyłącznie z zasadą rozwoju przez zatrudnienie, bo oznacza to powrót do metod ekstensywnych" - powiedziała na poniedziałkowej konferencji prasowej PKPP "Lewiatan" Małgorzata Krzysztoszek.

    Jej zdaniem, walka z bezrobociem jest jednym z priorytetów państwa, lecz - jak podkreśliła - nie można zapominać o wsparciu dla proinnowacyjności i prokonkurencyjności polskich przedsiębiorstw. "Działania mające na celu wzrost gospodarczy tylko przez zatrudnienie są błędem. Polskiej gospodarki na to nie stać" - dodała.

    Krzysztoszek przytoczyła dane z raportu Światowego Forum Ekonomicznego, z którego wynika, że pod względem innowacyjności Polska znajduje się na 99 miejscu ma 117.

    Ekspert PKPP pozytywnie oceniła inny punkt planu Marcinkiewicza: stworzenie przyjaznego prawa gospodarczego i przyjaznej administracji, zmniejszenie licznych koncesji i licencji dla działalności gospodarczej.

    "Pozostałe propozycje planu budzą poważne wątpliwości. Program +trzy miliony mieszkań w 8 lat+ brzmi trochę jak +1000 szkół na tysiąclecie+. Oczywiście, że budownictwo mieszkaniowe może ciągnąć gospodarkę, bo napędza popyt. Pozostaje jednak pytanie: jak to zrobić?" - powiedziała Krzysztoszek.

    Jej zdaniem, w obecnym kształcie prawa związanym z procesem inwestycyjnym, program mieszkaniowy PiS jest nierealny. "Gdzie pan kandydat na premiera chce zbudować te trzy miliony mieszkań. Aby to zrobić musi zmienić prawo, a to trwa" - powiedziała.

    Krzysztoszek skrytykowała również pomysł powołania Agencji Inwestycyjnej. Według niej, niepotrzebne są już żadne nowe instytucje, lecz zmiany w regulacjach prawnych, które usprawnią proces inwestycyjny.

  Główna ekonomistka Citibanku Katarzyna Zajdel-Kurowska, pięć filarów Kazimierza Marcinkiewicza traktuje jako element trwającej kampanii wyborczej. "Dopóki nie poznany wyniku wyborów prezydenckich, trudno mi uwierzyć w ten program. Być może jest to program autorski pana Marcinkiewicza, oparty na programie PiS" - powiedziała.

    Jej zdaniem, pomysł budowy trzech milionów mieszkań jest bardzo dobry. "Trzeba budować mieszkania, właśnie tyle mieszkań brakuje, tylko jest pytanie: za co?" - podkreśliła.

    Dyrektor Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR) Bohdan Wyżnikiewicz uznał plan Marcinkiewicza za "bardzo słuszny, tyle że bardzo trudny w realizacji". Odnosząc się do planów "przyjaznej administracji, Wyżnikiewicz powiedział, że kadra urzędnicza jest trudno reformowalna i w Polsce było już wiele przykładów na to, jak plany stworzenia przyjaznej administracji były przez nią torpedowane.

    Szef IBnGR zauważył, że polscy przedsiębiorcy są przeciwko tworzeniu "protez" w postaci różnych ulg czy zwolnień. "Oni czekają na jasne i stabilne prawo" - powiedział. Jego zdaniem, plany ulg dla pracodawców zatrudniających nowych pracowników są właśnie taką protezą i do tego łudząco podobną do programu "Pierwsza praca" autorstwa Jerzego Hausnera.

    Wyżnikiewicz przypomniał, że efekt tego programu był taki, iż w momencie gdy kończyły się ulgi dla pracodawcy jakie miał w związku z zatrudnieniem nowego pracownika, rozwiązywał on umowę o pracę z tym pracownikiem.