Autorzy raportów wskazują na zbliżającą się zmianę trendów notowań platyny oraz palladu, które wykorzystywane są w katalizatorach aut z silnikami spalinowymi. Zwracają uwagę, że od lat rosnący popyt i niedostateczna podaż stymulowały wzrost cen palladu, a stosunkowo duża dostępność hamowała wzrost kursu platyny. W dwóch raportach opublikowanych w poniedziałek prognozowany jest dalszy deficyt palladu na rynku w tym roku, ale także za niska podaż platyny. Jednak popyt na pallad będzie głównie pochodził z branży motoryzacyjnej, a do spodziewanego wzrostu ceny platyny ma przyczynić się także branża jubilerska i przemysł.

Według firmy Johnson Matthey, rynek konsumujący ok. 8 mln uncji platyny będzie w tym roku borykał się z niedoborem ok. 128 tys. uncji. Będzie to pierwszy deficyt od 2020 r. i duża zmiana w porównaniu z ubiegłym rokiem, kiedy na rynku był nadmiar 740 tys. uncji platyny. World Platinum Investment Council przewiduje jeszcze większy niedobór platyny, sięgający 983 tys. uncji. Z kolei Metals Focus szacuje tegoroczny niedobór na 953 tys. uncji.
Platyna drożeała w poniedziałek o 0,2 proc. do 1069 USD za uncję. Jest ok. 14 proc. droższa niż rok temu, ale jednocześnie tańsza o 1,3 proc. niż na początku 2023 r.
