Eksport niesie za sobą większe ryzyko

opublikowano: 26-03-2019, 22:00

Przedsiębiorcy chcący podbijać świat muszą mierzyć się z wieloma wyzwaniami. Mimo przeciwności polskie firmy wciąż dobrze radzą sobie za granicą.

Rodzime spółki są w coraz większym stopniu uzależnione nie tylko od sytuacji w kraju, ale także wydarzeń na rynkach międzynarodowych — mówili eksperci podczas wczorajszej konferencji Country Risk, zorganizowanej przez Coface, firmę ubezpieczeniową. Przy tym warto zauważyć, że w kształtowaniu relacji biznesowych większe znaczenie ma nie tylko sytuacja gospodarcza głównych partnerów handlowych Polski, ale również polityka. A ryzyko polityczne coraz częściej dotyczy Europy, czyli najbardziej istotnego rynku zbytu dla polskich firm. Problematyczny jest tutaj choćby brexit.

— Kwestia wyjścia Wielkiej Brytanii z UE miała rozstrzygnąć się do końca marca. Ten termin się zbliża, a wciąż nie wiadomo, jak sytuacja się zakończy. Taka niepewność nie sprzyja firmom — mówił Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w regionie Europy Centralnej.

Zwracał uwagę, że coraz większym problemem jest m.in. wzrost protekcjonizmu na świecie i duże niedobory na rynku pracy. Z kolei Michał Kobosko, starszy doradca w amerykańskim think tanku Atlantic Council, za główne zagrożenia uznaje m.in. globalny kryzys przywództwa, zmiany klimatyczne i rosnącą potęgę technologicznych gigantów. Pomimo wielu problemów polskie spółki wciąż dobrze radzą sobie za granicą.

— W ostatnich latach eksport z Polski rósł, osiągając 55-procentowy udział w relacji do PKB — zwracał uwagę Grzegorz Sielewicz.

O tym, co zrobić, aby odnieść sukces za granicą, mówili doświadczeni eksporterzy.

— Mamy taką praktykę, że zanim wejdziemy na jakiś rynek, wysyłamy tam pracownika, który na miejscu mieszka nawet przez rok, poznając lokalną kulturę i nawiązując relacje z potencjalnymi partnerami. Dzięki takiemu podejściu rozwinęliśmy współpracę z Ameryką Środkową i Północną — opowiadał Ryszard Czopik, wiceprezes Van Pur, spółki zajmującej się produkcją piwa, której 50 proc. sprzedaży idzie na eksport.

Produkty spółki trafiają na wszystkie kontynenty, do ponad stu krajów.

— Bardzo ważne są dla nas także innowacje. Dlatego wydzieliliśmy specjalny dział B+R pracujący nad nowymi technologiami. Dzięki temu potrafimy stworzyć nowy produkt od zera w ciągu kilku tygodni. To ekspresowe tempo — tłumaczył Ryszard Czopik.

Na inwestycje w innowacyjne rozwiązania postawiła także firma Tesko Steel, co pozwoliło jej umocnić pozycję na konkurencyjnych rynkach stalowych w Europie i Polsce. W ciągu ostatnich 15 lat zainwestowała ponad 100 mln zł w pięć linii produkcyjnych.

— W 2008 r., kiedy na rynku było bardzo słabo, postawiliśmy na inwestycje. Dzięki temu, kiedy kryzys minął, byliśmy dobrze przygotowani na nowe wyzwania — opowiadał Robert Schnabel, prezes Tesko Steel.

Eksporterzy mówili też o przeszkodach.

— Od lat największym ryzykiem, jakie wiąże się z eksportem, jest ściągalność płatności — podkreślał Robert Bender, współwłaściciel firmy Elproma Elektronika.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu