Eksport ropy z Zatoki Perskiej spadł nawet o 70 proc.

Tadeusz Stasiuk, Reuters
opublikowano: 2026-03-17 07:27

Zakłócenia wywołane konfliktem USA–Iran doprowadziły do gwałtownego ograniczenia eksportu ropy z kluczowego regionu świata. Dane pokazują historyczne spadki dostaw i rosnącą presję na globalne ceny surowców energetycznych.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

W tygodniu zakończonym 15 marca dzienny eksport ropy naftowej z regionu Zatoki Perskiej spadł o co najmniej 60 proc w porównaniu z lutym. To efekt zakłóceń logistycznych oraz ograniczeń wydobycia wynikających z konfliktu między USA a Iranem. Region ten, z Arabią Saudyjską jako największym eksporterem, odgrywa kluczową rolę w globalnych dostawach surowca.

Zestawienia firm analitycznych pokazują skalę załamania. Według danych Kpler eksport ropy, kondensatu i paliw rafinowanych z ośmiu państw Bliskiego Wschodu wyniósł średnio 9,71 mln baryłek dziennie, wobec 25,13 mln baryłek dziennie w lutym, co oznacza spadek o 61 proc. Jeszcze bardziej pesymistyczne są szacunki Vortexa, które wskazują na poziom 7,5 mln baryłek dziennie, czyli aż o 71 proc mniej niż miesiąc wcześniej.

Zamknięcie Cieśniny Ormuz kluczowym czynnikiem

Jednym z głównych powodów tak gwałtownego spadku eksportu jest zamknięcie Cieśniny Ormuz. To strategiczny szlak transportowy, którym zwykle przepływa około 20 proc światowych dostaw ropy naftowej. Wstrzymanie ruchu w tym rejonie zmusiło producentów do odwoływania transportów oraz ograniczania wydobycia.

Skala zakłóceń jest bezprecedensowa i już teraz określana jako największa w historii rynku ropy. W efekcie ceny surowca wzrosły do najwyższego poziomu od czterech lat, a niektóre paliwa osiągnęły rekordowe wartości.

Rosnące zapasy i problemy logistyczne

Część ropy nie trafia obecnie na rynki światowe, lecz pozostaje w regionie w tzw. magazynach pływających. Ich poziom gwałtownie wzrósł. Według analityków zapasy przekroczyły 50 mln baryłek, podczas gdy przed konfliktem wynosiły około 10 mln baryłek.

Dodatkowo sytuację komplikują ataki dronów, które zakłócają załadunki w portach, m.in. w Fudżajrze w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Mimo trudności część eksportu nadal jest realizowana, w tym przez port Yanbu nad Morzem Czerwonym czy przez Oman i Iran, jednak skala tych operacji jest znacząco ograniczona.

Produkcja ropy również pod presją

Ograniczenia eksportu przekładają się bezpośrednio na spadek wydobycia. W wielu krajach regionu zapasy zaczynają się wyczerpywać, a brak możliwości transportu zmusza producentów do redukcji produkcji.

W Zjednoczonych Emiratach Arabskich wydobycie spadło o ponad połowę z poziomu około 3,4 mln baryłek dziennie. Arabia Saudyjska ograniczyła produkcję o 20 proc, natomiast Irak aż o około 70 proc. Łączne cięcia w regionie szacowane są obecnie na 7–10 mln baryłek dziennie.

Globalne konsekwencje kryzysu

Przed wybuchem konfliktu ośmiu największych producentów z Bliskiego Wschodu odpowiadało za 36 proc. światowego eksportu ropy drogą morską, który wynosił 70,43 mln baryłek dziennie. Obecne ograniczenia oznaczają poważne zaburzenie równowagi na rynku energetycznym.