Eksport usług ratuje polskie saldo handlowe

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2022-12-14 20:00

Polska notuje bardzo głęboki deficyt w handlu zagranicznym towarami. Finansujemy to jednak na szczęście wysoką nadwyżką w handlu usługami. Pozwala to zachować całkiem solidną stabilność zewnętrzną kraju.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

W polskiej gospodarce widać bardzo ciekawe zjawisko makroekonomiczne, które można przedstawić w formie krótkiej historii polskiego informatyka. Tenże informatyk musi coraz więcej płacić za ogrzewanie, które drożeje z powodu wysokich cen gazu i węgla sprowadzanych zza granicy. Jego pośrednie zakupy zagraniczne rosną, a polski deficyt handlu towarami się pogłębia – import rośnie znacznie szybciej niż eksport. Żeby sfinansować te zakupy, informatyk musiałby zredukować inne wydatki lub zaciągnąć kredyt zagraniczny od sprzedawcy surowców. To wiązałoby się z recesją – pewnie głęboką – lub większym zadłużeniem zagranicznym kraju. Na szczęście nasz bohater sam wytwarza usługi większej wartości, które jego firma sprzedaje za granicę (najczęściej do spółki matki). W ten sposób powiększa się nasza nadwyżka w handlu usługami. Pozwala nam to w miarę bezpiecznie finansować zwiększony import surowców. Oczywiście sam informatyk tego wszystkiego nie odczuwa. W skali makroekonomicznej tak jednak wygląda sytuacja w polskim handlu.

Z danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że polskie saldo handlu towarami jest wciąż na bardzo niskim, negatywnym poziomie. Mamy więc głęboki deficyt, który w październiku wyniósł 2,3 mld EUR (wobec minus 1,7 mld EUR przed rokiem). Wynika to w dużej mierze z faktu, że sprowadzane do Polski surowce są bardzo drogie.

Jednocześnie jednak rośnie szybko polska nadwyżka w handlu usługami. W październiku wyniosła aż 3,1 mld EUR (wobec 2,4 mld EUR przed rokiem). Wynika to m.in. z szybkiego rozwoju sektora usług biznesowych, sektora transportu drogowego, ożywienia w handlu przygranicznym (ludzie z innych krajów przyjeżdżający do Polski) czy zakupów usług przez imigrantów (są traktowane jako polski eksport).

Nadwyżka w całym handlu zagranicznym urosła w ciągu roku, mimo że ceny sprowadzanych do Polski surowców drastycznie wzrosły. To utrzymuje stabilność makroekonomiczną kraju na całkiem przyzwoitym poziomie.

Wciąż mamy natomiast wysoki deficyt na rachunku obrotów bieżących, który oprócz salda handlu towarami i usługami uwzględnia też inne dochody – z tytułu inwestycji (odsetki, dywidendy), pracy (wynagrodzenia) oraz transferów rządowych (np. transferów unijnych pieniędzy dla rolników). W październiku zanotowaliśmy deficyt na rachunku obrotów bieżących (czyli ujemne saldo) w wysokości 549 mln EUR, a po wyrównaniu o wahania sezonowe – niemal 1,5 mld EUR. W relacji do PKB nasz deficyt z ostatnich trzech miesięcy sięga 3,1 proc., co jest wciąż relatywnie wysoką wartością – mniejszą niż kilka miesięcy temu, kiedy przekraczał 5 proc. PKB, ale wciąż wysoką.

Generalnie deficyt salda obrotów bieżących rzędu 3 proc. PKB wskazuje na dość wysoką nierównowagę w gospodarce. Wniknięcie w strukturę polskiego deficytu wskazuje jednak, że problem jest mniejszy, niż wygląda na pierwszy rzut oka. Deficyt w dużej mierze wynika z faktu, że inwestorzy zagraniczni osiągają w Polsce wysokie dochody. Firma wspomnianego informatyka zarabia coraz więcej, a zyski utrzymuje w kraju. W rachunku obrotów bieżących taka sytuacja jest liczona jako odpływ dochodów z Polski, bo dochody uzyskuje firma zagraniczna. Te same dochody, które są utrzymane przez firmę zagraniczną w Polsce, pojawiają się jednak w statystykach… jako napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Ten kapitał nie odpływa z Polski. Gdy skorygujemy saldo obrotów bieżących o saldo przepływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych, to rachunek w ostatnich trzech miesiącach wychodzi równo na zero.

Polska na ten moment nie wykazuje więc niebezpiecznej nierównowagi zewnętrznej, która wskazywałaby na ryzyko załamania kursu walutowego i ucieczki inwestorów. Nasz rosnący import finansujemy z rosnącego eksportu, a cały deficyt na rachunku bieżącym jest finansowany przez dość stabilny kapitał bezpośredni.