W chemii będzie dobrze. Głównym motorem dobrych nastrojów i wyników będzie i jest mocny dolar. Im mocniejszy, tym lepiej wiedzie się polskim eksporterom, a ci dominują wśród firm chemicznych. Mocny dolar osłabia też amerykańską chemię, która dla polskich producentów jest silnym rywalem. Dla Azotów, polskiego giganta chemicznego i drugiego producenta nawozów w Europie, tematem numer jeden będzie największa inwestycja w historii tej firmy. Ruszy budowa instalacji do produkcji propylenu w Policach. Według szacunków poprzedniego zarządu, prowadzonego przez Pawła Jarczewskiego, inwestycja miała być warta 1,7 mld zł. Zarząd Mariusza Bobera (niedawno odwołanego) przeliczył jednak to na nowo i wyszło o 1 mld zł więcej. Rynek nawozów powinien Azotom sprzyjać. Analitycy przewidują, że dołek cenowy branża ma już za sobą, a w średnim okresie oczekiwać można zwyżek. Optymistyczne są też prognozy dla Synthosu. Ten producent kauczuku, kontrolowany przez Michała Sołowowa, cieszy się już przywróconymi po awarii dostawami z rafinerii Unipetrolu w Czechach (oznacza to niższe koszty). Do tego sprzyja mu wzrost cen kauczuku w Azji, co — jak wskazują analitycy — jest okazją do zwiększenia eksportu w tym kierunku. Ciech, kontrolowany przez rodzinę Kulczyków, ma za sobą najlepszy rok w historii, a przed sobą nadal dobre miesiące. Rynek sody, na którym działa, daje dobrze zarobić, dzięki opóźniającej się megainwestycji w Turcji. Kiedy została ogłoszona, europejscy producenci ścięli moce produkcyjne, nie chcąc angażować się w konkurencję z tańszym wytwórcą. Turecki projekt jednak się opóźnił, ceny sody wystrzeliły, a Ciech dobrze zarobił. W 2017 r. turecka soda wejdzie już na rynek, więc wyniki Ciechu mogą już nie być rekordowe. Jedyny poważny problem, ale związany z odleglejszą przyszłością, nurtuje grupę Azoty. Komisja Europejska nosi się bowiem z zamiarem ustanowienia limitów na zawartość kadmu w nawozach, co zaszkodzi nawozom m.in. z Polski, wspomoże natomiast nawozy z Rosji.
— Dla Grupy Azoty, ale też pozostałych polskich i europejskich producentów nawozów, przyszły rok musi być czasem budowania koalicji i wyraźnego stawiania postulatów w Brukseli. Mam tu na myśli przede wszystkim urealnienie nieuzasadnionego, z naukowego punktu widzenia, projektu nowego rozporządzenia nawozowego. Narzuca ono ostre limity niektórych substancji, w tym kadmu, w nawozach. Nasze działania w tym obszarze pod koniec 2016 r. dają szansę na osiągnięcie kompromisu w 2017 r. — mówi dr Wojciech Wardacki, prezes grupy Azoty.