Eksporterzy modlą się o niską inflację

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2008-01-14 00:00

GUS opublikuje jutro dane dotyczące grudniowego wzrostu cen. Jeśli okaże się wysoki, złoty będzie morderczo mocny.

GUS opublikuje jutro dane dotyczące grudniowego wzrostu cen. Jeśli okaże się wysoki, złoty będzie morderczo mocny.

Jutro ważny dzień dla eksporterów — o godzinie 14.00 Główny Urząd Statystyczny (GUS) poda grudniowe dane dotyczące inflacji. Dynamiczny wzrost cen spowodowałby jeszcze mocniejszego niż obecnie złotego. Co ma jedno do drugiego?

— Wysoka inflacja sprawia, że rynkowi gracze oczekują od banku centralnego podnoszenia stóp procentowych. Im podwyżki są bardziej prawdopodobne, tym atrakcyjniejsze stają się aktywa denominowane w walucie kraju i tym samym zwiększa się na nią popyt. Wysoki popyt to mocny kurs — tłumaczy mechanizm Maja Goettig, ekonomistka Banku BPH.

Istnieje niebezpieczeństwo, że tak się właśnie stanie po publikacji danych GUS.

Według Ministerstwa Finansów, grudniowe ceny wzrosły w ujęciu rocznym o 4 proc.

— Jeśli okaże się, że inflacja podana przez GUS będzie wyższa od wyliczeń resortu (taka obawa istnieje), oczekiwania, że Rada Polityki Pieniężnej podwyższy stopy procentowe, nasilą się, przez co złoty się umocni. Gdyby natomiast inflacja zaskoczyła pozytywnie, wartość złote- go spadnie — twierdzi Maja Goettig.

Dalsze umacnianie się złotego byłoby dla eksporterów dramatem. Nasza waluta już jest rekordowo mocna. To cena, jaką płacą firmy prowadzące zagraniczną sprzedaż za szybkie tempo wzrostu gospodarczego kraju.

— Eksport zbliżył się do granicy opłacalności. Każda informacja o umocnieniu złotego jest dla eksporterów dużym zagrożeniem. Niestety, będą musieli się zmagać z tym problemem w całym bieżącym roku — prognozuje Maja Goettig.

— Złoty będzie w dalszym ciągu umacniał się. Na koniec roku cena jednego euro spadnie do 3,50 zł — uważa Remigiusz Grudzień, ekonomista PKO BP.

Eksporterom nie pomoże także sytuacja na rynku międzynarodowym.

— W strefie euro spodziewany jest spadek koniunktury, a wraz z nim osłabienie popytu na polskie produkty — mówi Maja Goettig.