W minionym roku eksport z Polski odnotował wzrost rzędu 6,6 proc. — wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS). Wartość obrotów towarowych w handlu zagranicznym wyniosła 1,01 bln zł dla eksportu.
— Polskie firmy wyjątkowo dobrze poradziły sobie w obliczu takich wydarzeń, jak niedawny brexit czy ogólne spowolnienie w Unii Europejskiej, w szczególności u naszego najważniejszego partnera — Niemiec. Nie znaczy to jednak, że wspomniane zjawiska zupełnie nie miały wpływu na handel zagraniczny — zaznacza Radosław Jarema, dyrektor polskiego oddziału instytucji płatniczej Akcenta.
Eksport w przypadku Niemiec, Czech i Wielkiej Brytanii co prawda rósł, ale wolniej. Sprzedaż do naszego głównego partnera handlowego zwiększyła się o 4,2 proc., podczas gdy rok wcześniej wzrost wyniósł 9,1 proc. Natomiast do Wielkiej Brytanii sprzedaliśmy o 2,3 proc. więcej niż rok temu. Z tych trzech krajów najgorzej prezentują się wyniki eksportu do Czech — tu odnotowaliśmy zaledwie 2,2 proc. wzrostu. W przypadku Wielkiej Brytanii na pewno winna jest niepewność związana z brexitem, natomiast znaczne osłabienie eksportu do Czech pokazuje, że spowolnienie w Niemczech odbija się też na innych gospodarkach bardzo związanych z tym krajem.
Niższe obroty z naszymi głównymi partnerami handlowymi zostały jednak zrekompensowane przez duże wzrosty sprzedaży na inne rynki. Wśród państw Unii Europejskiej w największym stopniu eksport wzrósł do Francji (11,6 proc.) i na Węgry (10,4 proc.). Natomiast jeśli chodzi o rynki pozaunijne, najwięcej eksportowaliśmy do Stanów Zjednoczonych (wzrost o 11,2 proc.) oraz Rosji (11 proc.).