W ostatnich miesiącach dużo mówi się o tym, że polski eksport znalazł się w dołku, co wynika ze zbyt mocnej pozycji złotego. Strona rządowa uważa, że zbyt mocny złoty jest efektem twardej polityki monetarnej prowadzonej przez Radę Polityki Pieniężnej. NBP utrzymuje jednak taką politykę w obawie przed powrotem wysokiej inflacji i uważa, że polityka fiskalna, prowadzona przez rząd, jest nieadekwatna do obecnej sytuacji gospodarczej kraju.
Prawda leży pośrodku. Polityka monetarna uległa radykalnemu zaostrzeniu w latach 1997-99, w wyniku coraz większego popytu krajowego na produkty importowane, a także działań ówczesnych władz monetarnych, dążących do schłodzenia gospodarki. W ciągu ostatniego roku zanotowaliśmy znaczne poluzowanie polityki monetarnej. RPP obniżyła stopy o ponad 1000 punktów bazowych. Większość analityków, biorąc pod uwagę radykalny spadek inflacji, uważa, że istnieje możliwość dalszych obniżek o 300-400 punktów.
Polityka fiskalna wydaje się prawie nie istnieć, gdyż oprócz zwiększenia poziomu podatków lub propozycji wprowadzenia podatku importowego, nie widać żadnych ruchów ze strony rządu, które mogłyby świadczyć o aktywności na tym polu. Dobre plany naprawy finansów państwa pozostają wciąż na papierze lub utkwiły gdzieś w systemie biurokracji państwowej.
Nie wydaje się tymczasem, by eksport spadał głównie ze względu na zbytnią siłę złotego. Eksport podlega wahaniom zależnym od koniunktury na rynkach światowych. Na podstawie prezentowanych powyżej danych nie można jednoznacznie stwierdzić, że eksport zależy od siły złotego. Kurs raczej pomaga w zwiększeniu opłacalności przy stałych kosztach produkcji. Najważniejszym czynnikiem oddziałującym na eksport jest przede wszystkim koniunktura na świecie. Decyduje ona o atrakcyjności oferowanych przez Polskę produktów i usług oraz o popycie na polskie towary na rynkach światowych. Atrakcyjność oferowanych produktów i usług jest określana przez asortyment towarowy, jakość produktów, czynniki marketingowe i finansowanie działań eksportowych. Nie bez znaczenia jest więc podejście naszych biznesmenów, których charakteryzuje brak wiary w sukces. Często uważają oni, że polskie produkty są o wiele gorsze od importowanych, więc nie ma sensu promowanie ich na rynkach światowych. Jednak sukcesy firm takich jak Atlas, Atlantic czy Forte dowodzą, że dobry produkt przy dobrym wsparciu marketingowym i odpowiednich nakładach finansowych może odnieść sukces za granicą.
Polskie firmy nie stosują też instrumentów zabezpieczających przed ryzykiem kursowym. Oferowane przez rynek finansowy kontrakty terminowe czy opcje mogłyby być niejednokrotnie pomocne. Rezygnacja z nich wiąże się ze zbyt wysokimi kosztami. Dzięki zabezpieczeniu się przed ryzykiem kursowym wiele przedsiębiorstw mogłoby zagwarantować sobie pewne zyski i skupić się na swojej podstawowej działalności.