El Popo: pikantnie i egzotycznie

Jarosław Królak
opublikowano: 2002-04-05 00:00

Wśród restauracji, które opanowały warszawską ulicę Senatorską, można znaleźć lokal z kuchnią meksykańską, należący do znanego restauratorskiego rodzeństwa Kręglickich. W sercu stylizowanego wnętrza znajduje się olbrzymi drewniany bar. Przy spokojnych dźwiękach ludowej latynoskiej muzyki można spróbować tortilli lub sałatki z kaktusa.

W karcie pełna obfitość dań o obco brzmiących nazwach, przy niektórych domalowane są maleńkie papryczki. I słusznie. Jak się okazało, odgrywają one rolę ostrzegawczego wykrzyknika. Potrawy z papryczką są tak ostre, że nie sposób przełknąć choćby kęsa bez wspomożenia w postaci szklanki wody.

Na początek zamówiłem quesadilla chorizo, czyli prościej tortille z gorącym serem, cebulą i... chorizio — rodzajem kiełbasy. Ciekawe w smaku. Ponieważ akurat nie było marynowanej ryby, zdecydowałem się na marynowane krewetki w soku z limonek i chili, z awokado i cukinią. Palce lizać i popijać. Wodą!

Zupa, a właściwie rosół, z chipsami z tortilli, podawana z serami twarogowymi — pycha. Ale nie bez wody. Na kolejną gorącą i palącą porcję już się nie zdecydowałem. Dlatego jako danie główne postanowiłem wziąć coś łagodniejszego. I tym razem chyba przesadziłem w drugą stronę — pierś z kurczaka w kremowym sosie z papryką okazała się zbyt łagodna. Trochę mdła. Sprawę rozwiązała sałatka z marynowanymi kawałkami opuncji. Niespotykana w smaku, choć ze składnikiem bezlitośnie palącym — papryczką. Wody, wody!

Wreszcie przyszedł czas na deser. Postre a la Roberto Bucio, czyli słodkie ciasteczka cynamonowe z lodami i gruszką w czekoladowym sosie, nawet wcześniej objedzonemu i opitemu wodą, nie pozwolą na zostawienie choćby okruszka.

Obsługa, ubrana w barwne niczym ludowe poncho kamizelki, jest bardzo miła i chętnie tłumaczy zawiłości egzotycznej kuchni, której potrawy sprawnie serwuje. Lokal nie należy do największych, jednak wszystkie stoliki odgrodzone są od siebie parawanami z równie barwnymi wstawkami, dzięki temu goście zyskują trochę intymności.

Jorge Martinez V., szef kuchni, poleca fajitę

Składniki:

po 10 dag polędwicy wołowej i piersi kurczaka, po 20 dag czerwonej i zielonej papryki, 20 dag białej cebuli (wszystko pokrojone w paski), 3 dag cebuli marynowanej, 2 pszenne tortille

marynata do mięsa: oliwa z oliwek, sok z cytryny, czosnek (plasterki), papryczki jalapeno, świeża kolendra lub natka, sos sojowy

marynata do cebuli: woda, ocet winny, papryczki kruszone chili ostre, oregano

Obsmażyć mięso na grillu, dodać warzywa i smażyć razem, aż wszystko zmięknie. Podawać na żeliwnym półmisku. Na końcu dodać marynowaną cebulę.