Mimo niepewnych losów właścicielskich, Elektrim Telekomunikacja rozpoczął porządkowanie grupy. Ma się tym zająć nowo powstała spółka — El-Viv. Realizacji planu mogą zaszkodzić kłopoty Elektrimu, który posiada 49 proc. ET. Nadal nie wiadomo też, jak zachowa się Vivendi, drugi z udziałowców tej spółki.
ET powołał do życia spółkę El-Viv, w której skupione zostaną wszystkie firmy z grupy poza Polską Telefonią Cyfrową (operator sieci Era). Porządkowanie aktywów ma potrwać do końca pierwszego kwartału.
— Równolegle staramy się wdrażać przyjętą niedawno strategię, polegającą na maksymalnym wykorzystaniu synergii między poszczególnymi spółkami z grupy — mówi Marian Dąbrowski, wiceprezes Elektrimu Telekomunikacja.
ET chce rozwijać usługę polegającą na oferowaniu klientom w jednym pakiecie telefonu stacjonarnego, łącza internetowego i telewizji kablowej. W Warszawie z usługi tej korzysta obecnie ponad 10 tys. osób, a podobny program realizowany jest od niedawna także w Bydgoszczy i Krakowie. Możliwe, że ściślejszą współpracę El-Viv nawiąże z Erą. Na razie nie dojdzie do połączenia oferty produktowej, ale spółki telefonii stacjonarnej mogą zacząć wykorzystywać infrastrukturę PTC. W ramach porządkowania aktywów, zlikwidowana zostanie spółka Telefonia Regionalna, która pozyskała tylko nieco ponad 300 klientów.
Pod koniec grudnia Elektrim wystąpił do sądu z propozycją rozpoczęcia postępowania układowego. Kilka dni później okazało się, że grupa obligatariuszy, którym holding winien jest ponad 400 mln EUR (1,4 mld zł), złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości Elektrimu. Sąd nie podjął jeszcze w tych sprawach decyzji.
— Na pewno bieżące problemy Elektrimu nie pomagają spółkom z grupy ET. Aby wprowadzić jakąkolwiek strategię trzeba się liczyć z kosztami, które w przypadku branży telekomunikacyjnej są szczególnie wysokie. Spółki te nie mogą więc liczyć na pomoc Elektrimu, a bez pieniędzy trudno wyobrazić sobie ich rozwój — uważa Radosław Solan, analityk Bankowego Domu Maklerskiego PKO BP.
Przy okazji przyjmowania w ubiegłym roku budżetu na 2002 r. Elektrim zapowiedział, że nie będzie brał udziału w finansowaniu spółki. ET chce na planowane inwestycje zaciągnąć kredyty bankowe. Nie powinno być z tym problemów, bo ich gwarantem ma być Vivendi.
Przy okazji sprzedaży przez Elektrim 2 proc. ET na rzecz Vivendi (pakiet ten dał Francuzom kontrolę w firmie) strony zobowiązały się do upublicznienia spółki.
— W tym roku na pewno nie dojdzie do oferty publicznej. Na razie na przeszkodzie stoi nie tylko nie uporządkowana struktura, ale też problemy Elektrimu. Może się okazać, że udziały znajdujące się dziś w posiadaniu tej spółki zmienią właściciela i wówczas zmieni się też pewnie umowa dotycząca upublicznienia spółki — uważa Marian Dąbrowski.
Zaraz po przejęciu kontroli w ET przez Vivendi pojawiły się głosy, że Francuzi stosunkowo szybko sprzedadzą należące do niego udziały. Taką opinię wyraziła np. agencja ratingowa Standard & Poor’s. Walory mógłby odkupić Deutsche Telekom, który w Erze posiada 49 proc. udziałów, ale także on boryka się z finansowymi problemami.