Danuta Hübner, były szef Kancelarii Prezydenta, a obecnie sekretarz stanu w MSZ, wierzy w opowiedzenie się naszego społeczeństwa w referendum — zaplanowanym na rok 2003 — za integracją Polski z Unią Europejską.
Joanna Wrześniewska (Polsat): Moim gościem jest pani minister Danuta Hübner, sekretarz KIE, pierwszy zastępca ministra spraw zagraniczych, minister ds. europejskich — czy to wszystkie funkcje?
Danuta Hübner (MSZ, KIE): Właściwie tak można w skrócie powiedzieć.
- Pani się już nie musi konsultować z rządem, bo praktycznie cały rząd mam dzisiaj w studiu.
— Nie muszę, bo rząd po prostu podejmuje decyzje. Ale mówiąc poważnie — decyzje w sprawach najważniejszych, takich jak określenie stanowiska negocjacyjnego w Brukseli, należą do rządu.
- Czy nie jest tak, że prezydent, rząd i media przegrywają? Mamy ostatnie wyniki — tylko połowa Polaków chce integracji z UE. Rok temu było to 61 proc. Może się okazać, że w referendum społeczeństwo powie: nie.
— Planujemy referendum na jesień roku 2003. Są więc jeszcze dwa lata, aby Polaków przygotować.
- Jak daleko sięga nasza elastyczność w sprawie pracy?
— Musi ona być elastycznością obu stron. Polska jest gotowa do elastyczności — w ramach tego, co uważamy za interes naszego kraju — ale również jej oczekujemy. Deklaracje, które nasz rząd uzyskuje ze strony rządów unijnej „piętnastki” oraz z Komisji Europejskiej, pokazują, iż jest również pewna gotowość do elastyczności po tamtej stronie.
- Ile lat musimy czekać — siedem?
— Siedem lat oznacza tak naprawdę 2 + 3+ 2 lata. Po dwóch latach UE proponuje przegląd sytuacji, czy rzeczywiście siła robocza z Polski zagroziła rynkowi pracy w krajach „piętnastki”. Państwa, które będą chciały zmienić decyzję, będą mogły otworzyć przed nami swój rynek. A po trzech latach nastąpi kolejny przegląd. Nie ma zagrożenia, że nagle miliony Polaków zechcą przenieść się i pracować w UE. Dlatego mamy nadzieję, że nastąpi tu elastyczne otwarcie.
- Nie ma tej elastyczności ze strony KE, która domaga się jeszcze 5-letnich restrykcji dla polskich ciężarówek, poruszających się w obrębie UE.
— Transport jest obszarem, w którym negocjacje nie weszły jeszcze w fazę decydowania. Problemem jest bardzo zły stan naszych dróg, ale pamiętajmy też o tym, że ciężkie wozy przejeżdżające przez Polskę również niszczą nawierzchnię. Będziemy więc poszukiwać takich rozwiązań, w których interes Polski będzie zapewniony.
- Nie można zapomnieć o temacie ziemi? Która liczba jest pani bliższa — 18, 12 czy 9 lat?
— Mówiąc o ziemi, trzeba się zastanowić nad sensem ekonomicznym i korzyściami dla Polaków. Kapitał zagraniczny, który inwestuje w Polsce i tworzy miejsca pracy — powinien mieć dostęp do ziemi niezbędnej do inwestowania.
Notował Jacek Fedor