Elektrim mógł obniżyć wartość portfeli OFE

Jacek Maliszewski
opublikowano: 2001-12-17 00:00

Według szacunkowych obliczeń, w listopadzie fundusze emerytalne dokonały zakupu nowych akcji na kwotę około 84 milionów złotych. Ta wartość to saldo, gdyż w tym samym czasie jedne akcje mogły być sprzedawane, a inne dokupywane.

W ponad dwuletniej historii tylko kwiecień 2000 roku był miesiącem o mniejszych zakupach akcji. Być może zarządzający OFE uznali, że w październiku przesadzili z zakupami i postanowili teraz nieco ograniczyć swe inwestycje na rynku akcji. Co ciekawe, wśród największych funduszy Commercial Union oraz Nationale-Nederlanden częściej kupowały, niż sprzedawały akcje. PZU oraz AIG tradycyjnie już odchudzały swe portfele z akcji. W ten sposób tylko nieco ponad 10 proc. pieniędzy otrzymanych od ZUS w listopadzie trafiło na GPW.

Po raz kolejny okazało się, jak bardzo dwaj najwięksi rywale (OFE CU i OFE NN) pilnują siebie nawzajem. W poprzednim miesiącu Commercial Union zdystansował swych konkurentów, kiedy to był głównym kupującym akcje. W listopadzie jego zmiennikiem okazał się Nationale-Nederlanden. Z zamieszczonej tabeli wynika, że na koniec listopada aktywa OFE ogółem wynosiły już prawie 18,5 miliarda złotych, z czego w akcjach ulokowane było 4,8 miliarda złotych, co stanowi prawie 26 proc. aktywów. Nadal na pierwszym miejscu pod względem wielkości aktywów plasuje się Commercial Union, a za nim Nationale-Nederlanden, PZU i AIG. Wymienione cztery fundusze dysponują łącznie 74 proc. aktywów wszystkich OFE. W przypadku OFE CU oraz OFE NN na uwagę zasługuje podobny procentowy udział akcji w ich portfelach. Mniej optymistycznie spogląda w stronę akcji OFE PZU, który tylko 1/4 swych aktywów ulokował w tych papierach. Jeszcze ostrożniejszy jest OFE AIG, ale tutaj nie ma się co dziwić. Groźba dopłacenia do interesu ze strony tego funduszu podziałała jak kubeł zimnej wody na głowę.

Jeśli dokonamy porównania struktury aktywów według stanu na koniec października oraz listopada, uwzględnimy procentową zmianę cen akcji w ciągu ostatniego miesiąca i dodatkowo nałożymy na to wielkość przelanych z ZUS na konta OFE pieniędzy, to otrzymamy szacunkowe informacje na temat wspomnianego salda kupno/sprzedaż nowych akcji, zysku z akcji wcześniej posiadanych oraz zysku z papierów dłużnych. A tutaj widać wyraźnie, że prawie wszystkie średnie i małe fundusze opróżniały w listopadzie swoje portfele z akcji. Rekordzistami pod tym względem były Pekao Alliance oraz Kredyt Bank, dla których udział akcji w portfelu zmalał o ponad 10 proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem. Zapewne właśnie to ostrożniejsze zachowanie funduszy oraz nadal mniejsze przelewy z ZUS spowodowały osłabienie koniunktury i trendu rosnącego zapoczątkowanego w październiku. Kto wie, czy oczekiwany efekt stycznia-grudnia nie odbył się właśnie w październiku. Co roku termin wzrostów cen akcji przesuwa się coraz bardziej do tyłu. Rok temu było to w listopadzie, dwa lata temu w grudniu. A w obecnym roku chyba właśnie w październiku.

Spójrzmy jeszcze na wykres indeksu IFE-10. W pierwszych dniach grudnia indeks ten ustabilizował się na wysokości 1300 punktów. W minionych 26 miesiącach średnia zmiana jednostek uczestnictwa OFE wyniosła 30 proc., a po przeliczeniu tego na roczną stopę zwrotu otrzymamy wynik 14,088 proc.

Na zakończenie bardzo ciekawa informacja na temat wpływu obecnego krachu na akcjach Elektrimu na wynik inwestycyjny funduszy. Można jedynie zgadywać, jak dużo akcji tej firmy znajdowało się lub jeszcze nadal znajduje w portfelach funduszy. Jeśli spojrzymy na liczbę akcji Elektrimu wykazanych w sprawozdaniach półrocznych OFE, to otrzymamy ponad 3 miliony sztuk tych papierów, co stanowi około 3 proc. wszystkich aktywów OFE w tamtym dniu. Sądzę, że w ciągu kolejnych miesięcy większość OFE dokupowała systematycznie taniejące akcje tej korporacji. Jeśli założyć, że tuż przed krachem udział akcji w portfelach OFE był podobny do tego z 30 czerwca (około 3 proc.), to na koniec listopada w rękach funduszy mogły się znajdować akcje o wartości 600 milionów złotych. To, co się działo potem, przypominało wielką panikę dużych inwestorów, którym po prostu puściły nerwy. I nie ma się co dziwić. Każdy by się wystraszył, gdyby z jego portfela znikło nagle 300 milionów złotych.

Dokładniejszych obliczeń będzie można dokonać dopiero za kilka dni, gdy OFE podadzą do wiadomości dzienne wyceny swych jednostek w dniach największego spadku ceny akcji Elektrimu. Jeśli któryś z funduszy nadal posiada duży pakiet tych akcji, to będzie to widoczne po proporcjonalnie większym spadku wartości ich jednostek uczestnictwa. Jeśli zaś któryś z OFE sprzedał wcześniej cały pakiet akcji, to teraz jego jednostka uczestnictwa nie powinna spaść mocniej niż 1/4 zmiany indeksu WIG.

Ciekawe, czy jest taki fundusz, który nie ucierpiał w wyniku załamania cen akcji Elektrimu. I kto by pomyślał, że renomowana firma przysporzy takich kłopotów funduszom a nam zmniejszy szansę na godziwe emerytury...